Tego o "Ranczu" na pewno nie wiedzieliście. Tylko prawdziwi fani znają te szczegóły

2026-01-08 13:26

"Ranczo” to serial, który od lat ma status absolutnie kultowego. Choć ostatni odcinek wyemitowano już dawno temu, widzowie wciąż wracają do Wilkowyj, a powtórki niezmiennie przyciągają przed telewizory całe rodziny. Opowieść o Amerykance z polskimi korzeniami i mieszkańcach niewielkiej wsi okazała się czymś znacznie więcej niż tylko lekką komedią. Była celnym, ale ciepłym komentarzem do polskiej rzeczywistości. Za humorem kryły się emocje, relacje i bohaterowie, których po prostu nie da się zapomnieć.

Serial w reżyserii Wojciecha Adamczyka zadebiutował w 2006 roku na antenie TVP1 i bardzo szybko stał się jednym z największych hitów Telewizji Polskiej. Historia Lucy Wilskiej, która przyjeżdża do Wilkowyj, by odziedziczyć dworek po babci, wywraca życie lokalnej społeczności do góry nogami. Sąsiedzi z plebanii, bywalcy kultowej ławeczki przed sklepem "U Krysi”, lokalni politycy i artyści stworzyli barwną mozaikę postaci, z którymi widzowie zżyli się na lata. Nic dziwnego, w "Ranczu” każdy mógł odnaleźć znajome typy charakterów i sytuacje jak z życia wzięte.

Ogromną siłą serialu była obsada. Ilona Ostrowska jako Lucy, Artur Barciś, Marta Lipińska, Violetta Arlak, Piotr Pręgowski czy niezapomniany Paweł Królikowski sprawili, że Wilkowyje naprawdę żyły. Prawdziwym majstersztykiem była jednak podwójna rola Cezarego Żaka.

Aktor wcielił się zarówno w wójta, jak i proboszcza, choć początkowo miał grać tylko jedną z tych postaci. Co ciekawe, to sam Żak zaproponował, by bracia Koziołowie różnili się wyglądem i charakterem. W efekcie wójt dostał charakterystyczny wąs i energiczną, dominującą osobowość, a proboszcz stał się jego spokojnym, wyważonym przeciwieństwem. Różnice były tak wyraźne, że nawet reżyserowi zdarzało się zapomnieć, że to wciąż ten sam aktor.

Zobacz też: Quiz z "Rancza". Sprawdźmy, czy jesteś prawdziwym fanem serialu

Gorąca 100 Radia ESKA 2025

Ciekawostki o "Ranczu"

Mało kto wie, że losy jednego z najważniejszych bohaterów mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Rola Kusego była pierwotnie przeznaczona dla Roberta Gonery, który jednak na dwa tygodnie przed startem zdjęć zrezygnował z udziału w produkcji. W jego miejsce wskoczył Paweł Królikowski. Dziś trudno sobie wyobrazić lepszy wybór.

Kusy okazał się jedną z najbardziej uwielbianych postaci serialu i pojawił się we wszystkich odcinkach "Rancza”. Aktor został za tę rolę nagrodzony m.in. na Festiwalu Dobrego Humoru w Gdyni, a dla fanów do dziś pozostaje symbolem całej serii.

Choć Wilkowyje wyglądają na jedną, spójną wieś, w rzeczywistości powstały z ujęć kręconych w wielu miejscowościach. Najbardziej kojarzony z serialem Jeruzal nie był jedynym planem zdjęciowym. Ekipa pracowała także m.in. w Mrozach, Latowiczu, Hucie Kuflewskiej, Łukowcu, Płomieńcu czy Górze Kalwarii.

Dziś fani mogą zwiedzać te miejsca na własną rękę, a nawet wybrać się na specjalny szlak rowerowy prowadzący śladami serialowych bohaterów od domu Hadziuków, przez biuro senatora, aż po słynną ławeczkę przed sklepem.

"Ranczo” kryje też sporo fabularnych smaczków. W Wilkowyjach nigdy nie pojawił się sołtys, choć trudno wyobrazić sobie prawdziwą wieś bez tej postaci. Posterunek policji reprezentował natomiast tylko jeden funkcjonariusz, Stasiek, co w realnym świecie raczej by się nie zdarzyło. Mało kto pamięta też, że Pietrek z ławeczki naprawdę miał na imię Patryk, a jego przezwisko pochodziło od nazwiska. Z kolei pełna tożsamość Michałowej do dziś pozostaje tajemnicą.

Ciekawostki nie kończą się jednak na fabule. Podczas realizacji czwartego sezonu na planie pojawił się cytomammobus z warszawskiego Centrum Onkologii, który zachęcał kobiety do wykonywania badań profilaktycznych. Był to jeden z przykładów, jak serial przemycał ważne społecznie tematy.

Warto też wspomnieć, że Ilona Ostrowska, przygotowując się do roli Lucy, pracowała nad charakterystycznym akcentem pod okiem Marii Prażuch-Prokop, która przez lata mieszkała w Chicago.

Niewiele brakowało, a "Ranczo” zakończyłoby się na jednym sezonie. Początkowo oglądalność nie spełniała oczekiwań TVP, a stacja rozważała zamknięcie projektu. To jednak widzowie wzięli sprawy w swoje ręce. Pisali petycje, protestowali i głośno domagali się kontynuacji. Ich determinacja sprawiła, że serial nie tylko wrócił na antenę, ale doczekał się aż dziesięciu sezonów i statusu jednej z najważniejszych produkcji w historii polskiej telewizji.