Trudny początek dla europejskiej potęgi
Spotkanie grupy G pomiędzy Belgią a Egiptem zakończyło się remisem 1:1 na stadionie w Seattle. Mecz obfitował w emocje od pierwszych minut, a obie drużyny walczyły o cenne punkty na inaugurację mistrzostw. Wynik ten sprawia, że sytuacja w tabeli pozostaje otwarta przed kolejnymi starciami. Pozostali rywale w grupie, czyli Iran i Nowa Zelandia, rywalizują w Inglewood niedaleko Los Angeles o godzinie trzeciej polskiego czasu.
Zespół afrykański zdołał objąć prowadzenie już w dziewiętnastej minucie rywalizacji. Precyzyjnym strzałem z dystansu popisał się Emam Ashour, pokonując belgijskiego bramkarza. Wynik zmienił się dopiero w 66. minucie spotkania. Wówczas Mohamed Hany zanotował samobójcze trafienie, do którego bezpośrednio przyczynił się wprowadzony niecałe pół minuty wcześniej na murawę Romelu Lukaku, wywierając presję na obrońcy.
"Mecz otwarcia w takich turniejach jest zawsze trudny, zwłaszcza gdy gra się z jednym z najlepszych zespołów Afryki. Najważniejsze jest to, że pozostajemy w grze, choć teraz oczywiście musimy wygrać z Iranem" - podsumował Garcia.
"Udało nam się wyrównać dzięki piłkarzowi, który wszedł z ławki, co obrazuje, jak ważny jest cały skład. To był świetny mecz pomiędzy dwoma bardzo dobrymi drużynami" - uważa Garcia.
Kto dominował w starciu grupy G?
Szkoleniowiec drużyny z Afryki, Hossam Hassan, wyraził zadowolenie z postawy swoich podopiecznych na boisku. Trener otwarcie ubolewał jednak nad faktem, że jego piłkarzom nie udało się zdobyć drugiej bramki i zapewnić sobie wygranej. Z perspektywy egipskiego obozu to ich reprezentacja zasłużyła na pełną pulę punktów w tym trudnym spotkaniu. Mimo ostatecznej straty gola zespół zagrał na wysokim poziomie taktycznym.
Następne mecze w ramach grupy G zaplanowano na niedzielę, co daje drużynom niewiele czasu na odpoczynek. Belgia zmierzy się z reprezentacją Iranu, natomiast Egipt podejmie drużynę Nowej Zelandii. Wyniki tych spotkań będą kluczowe dla ostatecznego układu w tabeli i awansu do kolejnej fazy turnieju mistrzostw świata. Selekcjonerzy przygotowują już nowe strategie na decydujące starcia.
"To my pierwsi strzeliliśmy gola, a oni wyrównali. Moim zdaniem, byliśmy bliżsi zwycięstwa, naprawdę. Mam przekonanie, że wypracowaliśmy lepsza okazje bramkowe" - ocenił.