Analiza rezerwacji z całego 2025 roku pokazuje, że Polacy nadal planują wyjazdy przede wszystkim wokół kluczowych momentów w kalendarzu. Lipiec i sierpień odpowiadały łącznie za około jedną czwartą wszystkich pobytów, przy czym to sierpień – napędzany długim weekendem – był absolutnym numerem jeden. Swoje zrobiły też ferie zimowe: początek roku wygenerował blisko 20 proc. wszystkich rezerwacji, a sam luty zanotował dwucyfrowy wzrost zainteresowania.
Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że część urlopowiczów próbuje omijać wakacyjny tłok. Czerwiec, jeszcze niedawno traktowany trochę po macoszemu, odpowiadał już za 8 proc. rezerwacji i rósł szybciej niż większość miesięcy w roku. To sygnał, że przedsezonowy wypoczynek przestaje być niszowy. Odwrotny trend dotknął kwiecień i maj – mimo świąt i majówki zainteresowanie tymi terminami spadło względem 2024 roku.
Góry nadrabiają dystans. A w sierpniu wyszły na prowadzenie
Choć w ujęciu całorocznym najwięcej rezerwacji nadal przypadało na Bałtyk, to właśnie góry były regionem, który zyskał najwięcej. Ich udział w rynku wzrósł do 36 proc., a dystans do wybrzeża wyraźnie się zmniejszył. Co więcej, w sierpniu – po raz pierwszy od lat – liczba rezerwacji w górach była większa niż nad morzem.
Jeziora i pozostałe regiony utrzymały stabilny, choć mniejszy udział, za to kategoria "pozostałe" – obejmująca m.in. mniejsze miejscowości uzdrowiskowe i turystyczne – rosła w dwucyfrowym tempie. Najsłabiej wypadły city breaki. Miasta przyciągały rzadziej niż rok wcześniej, choć – jak się okazuje – niekoniecznie z powodu cen.
Ceny pod kontrolą. Wakacje drogie, wiosna łagodna dla portfela
Średnia cena noclegu w 2025 roku wyniosła 530 zł za noc dla dwóch osób, co oznacza umiarkowany, sześcioprocentowy wzrost rok do roku. Najdroższe, bez zaskoczeń, były wakacje. Latem za nocleg płaciliśmy średnio ponad 600 zł, a nad morzem w szczycie sezonu stawki potrafiły przekraczać 700 zł.
Wiosna – o ile nie trafiała się majówka czy świąteczny długi weekend – pozostawała najtańszym okresem na wyjazd. Marzec i kwiecień oferowały ceny wyraźnie niższe niż średnia roczna. Co ciekawe, drożej niż rok wcześniej było także w listopadzie, co zbiegło się z dużą popularnością jednego z długich weekendów.
Patrząc na regiony, najwyższe średnie ceny notowano nad jeziorami, niewiele taniej było w górach i nad morzem. Miasta pozostawały najbardziej przystępną opcją przez cały rok – nawet w wakacje ceny city breaków rzadko przebijały 500 zł za noc.
Nie tylko kurorty. Polacy docenili mniejsze miejscowości
Wśród najczęściej wybieranych kierunków dominowały sprawdzone nazwy: Kołobrzeg, Gdańsk, Szklarska Poręba, Świeradów-Zdrój czy Szczyrk. Jednak prawdziwą dynamikę widać było gdzie indziej. Na wybrzeżu wystrzeliły takie miejscowości jak Pogorzelica czy Kąty Rybackie, w górach – Biały Dunajec i Lądek-Zdrój, a wśród miast szczególnie mocno wyróżnił się Lublin.
Równie duże różnice widać było w cenach. Obok bardzo drogich kurortów nadmorskich i uzdrowisk górskich funkcjonowały miejsca znacznie tańsze, często położone tuż obok turystycznych „pewniaków”. To pokazuje, że coraz więcej osób szuka alternatyw – trochę mniej oczywistych, za to łagodniejszych dla budżetu.
Morze z wyprzedzeniem, góry na spontanie
Średni czas między rezerwacją a wyjazdem wyniósł w 2025 roku 32 dni i był minimalnie krótszy niż rok wcześniej. Najwcześniej planowane były wyjazdy nad morze – tu decyzje zapadały nawet ponad miesiąc przed przyjazdem. Góry, zwłaszcza latem, częściej wybierane były spontanicznie.
Czerwiec ponownie się wyróżnił. To właśnie wtedy urlopy planowano z największym wyprzedzeniem, niezależnie od regionu. Z kolei zimą decyzje zapadały szybciej, często na ostatnią chwilę. Struktura podróżnych pozostała bez większych zmian – średnio na jedną rezerwację przypadało niespełna trzy osoby, przy czym miasta wciąż przyciągały głównie pary.
Rok 2025 potwierdził, że Polacy nie porzucają wakacyjnych klasyków, ale coraz chętniej kombinują. Przesuwają urlopy na czerwiec, szukają mniej oczywistych miejsc i uważniej patrzą na ceny. Góry przestały być wyłącznie zimowym kierunkiem, a miasta – choć chwilowo straciły impet – nadal kuszą stabilnością cen. Jedno jest pewne: sezonowość wciąż rządzi, jednak reguły tej gry powoli się zmieniają.
(Analiza została przygotowana na podstawie rezerwacji hotelowych w Travelist.pl zrealizowanych między 1 stycznia a 31 grudnia 2025 roku. Dane dotyczące cen obejmują koszt jednego noclegu ze śniadaniem lub wyżywieniem).