Restauracja, która czerpie z tego, co daje okolica
Co najważniejsze, Tkalnia mocno stawia na lokalność i sezonowość. Już na samym wejściu dowiadujemy się że restauracja współpracuje z regionalnymi dostawcami, a spora część wykorzystywanych produktów pochodzi z najbliższej okolicy. W hotelowym ogrodzie uprawiane są jabłka i zioła, które później trafiają prosto na talerze, a wśród lokalnych produktów znajdziemy między innymi ekologiczne jajka, sery, regionalne wino i rzemieślnicze piwa.
To podejście dobrze pasuje do samego charakteru miejsca. Hotel znajduje się u podnóża Gór Sowich i otoczony jest około dziesięciohektarowym zabytkowym parkiem. Tutaj naprawdę można mieć poczucie, że natura nie jest tylko dekoracją, a bardzo przyjemną częścią całego pobytu. W Tkalni widać to również na talerzu. Świetną opcją jest fakt, że menu zmienia się wraz z porami roku, a kuchnia wykorzystuje produkty dostępne w danym momencie. Dzięki temu pojawiając się w hotelu kolejny raz, możemy liczyć na zupełnie inne doznania. Podczas naszego pobytu w letniej karcie znalazły się między innymi chłodnik z młodej botwiny, papardelle z łososiem i kurkami (koniecznie musicie spróbować tej propozycji!), burrata z truskawkami i lody jogurtowe z miodem lipowym.
Tym miejscem nie pogardzą ani fani klasyki ani miłośnicy ciekawych połączeń
Rzecz, która szczególnie przypadła nam do gustu? Różnorodność. Ja zdecydowanie należę do osób, które podczas wyjazdów lubią próbować czegoś nowego. Jeśli w karcie pojawia się danie, którego wcześniej nie jadłam albo nietypowe połączenie składników, zwykle mam ochotę właśnie na nie.
Z kolei mój chłopak podchodzi do jedzenia zupełnie inaczej. Jeśli może wybrać coś klasycznego, najchętniej właśnie po to sięgnie. Dlatego Tkalnia okazała się dla nas bardzo dobrym kompromisem. Zerkając w menu widać, że można tutaj kulinarnie poeksperymentować, ale jednocześnie nie ma poczucia, że restauracja zapomniała o osobach, które po prostu chcą zjeść porządny, dobrze przygotowany i klasyczny obiad, jaki znamy z naszych domów. To pokazuje, że dobra restauracja nie musi ograniczać się do jednego stylu. Jedna osoba może szukać na talerzu nowych smaków i ciekawych połączeń, a druga może mieć ochotę na coś znajomego. W Tkalni obie odchodzą od stołu zadowolone.
Jednym z ciekawszych elementów filozofii Tkalni jest wykorzystanie produktów pszczelich. Restauracja współpracuje z lokalną Pasieką pod Lasem Czesława Piaseckiego, od której pochodzi wykorzystywany w kuchni miód. To idealnie pokazuje, że produkt pochodzący z najbliższej okolicy może być częścią zarówno kuchni, jak i całego doświadczenia pobytu. Miód pojawia się także w konkretnych propozycjach z karty. W letnim menu znalazły się między innymi lody jogurtowe z miodem lipowym, wiśniami i kruszoną bezą, a także dania, w których miód stanowi element bardziej wytrawnych kompozycji. To jeden z tych szczegółów, które sprawiają, że kuchnia w Tkalni nie jest oderwana od miejsca, w którym się znajduje.
Natura zaczyna się jeszcze przed wejściem do restauracji
Na Tkalnię warto spojrzeć również szerzej, bo jednak trudno oddzielić ją od otoczenia Hotelu Dębowego. Restauracja znajduje się w Rezydencji Dębowej, a w cieplejszych miesiącach można delektować się jedzeniem także w otoczeniu parku. A ten naprawdę robi wrażenie.
Zobacz też: Nie tylko leżaki i SPA. Z Hotelu Dębowego ruszyliśmy w prawie 50-kilometrową trasę
Po całym dniu spędzonym na świeżym powietrzu, spacerze lub wyczerpującej wycieczce rowerowej zupełnie inaczej siada się do kolacji, kiedy za oknem nie ma ruchliwej ulicy i miejskiego zgiełku, tylko zieleń i cisza. Pod tym względem restauracja idealnie wpisuje się w filozofię całego hotelu, który mocno stawia na kontakt z naturą, zdrowe odżywianie i spokojniejszy rytm wypoczynku.
Dla mnie dużym plusem było to, że karta pozwala trochę poeksperymentować. Ciekawe dodatki, sezonowe produkty, zioła z hotelowego ogrodu, miód z lokalnej pasieki sprawiają, że można zamówić coś, czego niekoniecznie przygotowalibyśmy sobie sami w domu. Z drugiej strony nie ma tutaj presji, że trzeba wybierać najbardziej oryginalną pozycję w menu. Czasami człowiek po prostu ma ochotę na dobrze znany smak i też go dostanie.
Jedzenie jest częścią całego pobytu
Po naszym pobycie w Hotelu Dębowym właśnie to najbardziej zostało mi w pamięci. Tkalnia nie funkcjonuje tutaj jako przypadkowa hotelowa restauracja, do której schodzi się tylko dlatego, że nie chce się szukać obiadu poza obiektem. Jest mocno zespojoną częścią pomysłu na cały pobyt. Podobnie jak park, SPA, aktywności na świeżym powietrzu i możliwość korzystania z naturalnego otoczenia Gór Sowich.
Do tego dochodzi historia samego miejsca. Rezydencja Dębowa, w której działa Tkalnia, była dawniej willą fabrykancką Heinza Rosenbergera, a sama nazwa restauracji nawiązuje do włókienniczej historii Bielawy. Hotel przekłada tę lokalną historię na język kuchni, stawiając na rzemieślnicze podejście i przywiązanie do szczegółów.
Właśnie takie miejsca lubię najbardziej. Kiedy jedzenie jest smaczne samo w sobie, ale jednocześnie opowiada coś o miejscu, do którego przyjechaliśmy.