Spis treści
- Służby ratunkowe interweniowały u sześcioletniej dziewczynki, której rany początkowo próbowano tłumaczyć pechowym zdarzeniem losowym.
- Medycy błyskawicznie ustalili, że potężne obrażenia to efekt brutalnego katowania dziecka, które zmarło po dwóch dniach hospitalizacji. W ręce policji wpadł 27-letni ojczym oskarżany o zbrodnię.
- Postępowanie trwa, a dokładne przyczyny i mechanizm powstania urazów ma wkrótce wyjaśnić szczegółowa sekcja zwłok.
Szpital wezwał policję. Lekarze odkryli na ciele 6-latki ślady przemocy
W niedzielę 7 czerwca dyspozytor przyjął zgłoszenie o rzekomym nieszczęśliwym wypadku, w którym ucierpiało sześcioletnie dziecko. Z informacji przekazanych przez niemiecki serwis MDR wynika, że na miejsce błyskawicznie skierowano odpowiednie służby. Obrażenia małoletniej były tak rozległe i zagrażające życiu, że do transportu medycznego musiano wykorzystać śmigłowiec ratunkowy. Personel medyczny po wstępnych oględzinach nie miał wątpliwości, że rany nie mogły powstać w sposób opisywany przez opiekunów. Lekarze ocenili, że ślady na ciele to dowód „poważnej przemocy” i natychmiast powiadomili organy ścigania.
Śledztwo w Niemczech. 27-letni ojczym usłyszał zarzuty zabójstwa
Życia małoletniej pacjentki nie udało się uratować i we wtorek stwierdzono jej zgon. MDR podaje: „Prokuratura w Dessau-Roßlau zażądała sekcji zwłok, którą nakazał już sąd okręgowy. Rzecznik powiedział w środę [11 czerwca - przyp. red.], że chcą dowiedzieć się, w jaki sposób doszło do poważnych urazów głowy. Wyniki spodziewane są za tydzień lub dwa”. Przedstawiciele organów ścigania planują teraz szczegółowe przesłuchania osób z najbliższego otoczenia ofiary, a także sąsiadów oraz ewentualnych świadków dramatycznych wydarzeń.
W związku ze sprawą mundurowi zatrzymali 27-letniego ojczyma zmarłej dziewczynki. Mężczyzna trafił już do aresztu tymczasowego, gdzie czeka na dalsze czynności prawne w charakterze podejrzanego o morderstwo i znęcanie się. Funkcjonariusze przeprowadzili szczegółowe przeszukanie jego miejsca zamieszkania, zabezpieczając niezbędne dowody. Z udostępnionych przez śledczych informacji wynika ponadto, że 27-latek nie figurował wcześniej w policyjnych kartotekach i nie był nigdy karany.