Ekstraliga żużlowa. GKM Grudziądz wygrywa w Częstochowie po bardzo dramatycznym spotkaniu

W kolejnym emocjonującym meczu Ekstraligi żużlowej zespół Krono-Plast Włókniarz Częstochowa przegrał na własnym torze z Bayersystem GKM Grudziądz 41:49. Ekstraliga żużlowa po raz kolejny udowodniła, jak nieprzewidywalnym jest sportem, a same zawody przedłużyły się do niemal dwóch i pół godziny.

Noga żużlowca podczas skrętu na torze, spod kół którego sypie się nawierzchnia. O meczu Ekstraligi przeczytasz w Eskice.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Noga żużlowca i tylne koło motocykla rozrzucające ziemię podczas skrętu na torze żużlowym.

Włókniarz Częstochowa ulega faworytom

GKM Grudziądz wywiązał się z roli faworyta, wygrywając z Włókniarzem Częstochowa 49:41. Goście odnieśli ważne zwycięstwo i zainkasowali punkt bonusowy, ponieważ w pierwszym spotkaniu triumfowali na swoim obiekcie aż 56:34. Po sześciu biegach ekipa z Grudziądza prowadziła już 21:15, a gospodarze mieli ogromne problemy z przełamaniem oporu świetnie dysponowanych rywali. W siódmym wyścigu przyjezdni zdołali pewnie utrzymać swoją sześciopunktową przewagę.

Dla miejscowej drużyny była to już trzynasta porażka w obecnym sezonie ligowych rozgrywek. Zespół z Częstochowy po raz kolejny zaprezentował się poniżej oczekiwań zgromadzonych kibiców. Wszystko wskazuje na to, że gospodarze zakończą rundę zasadniczą bez żadnej zdobyczy punktowej, ponieważ w następnej kolejce czeka ich jeszcze bardzo trudny wyjazd do Wrocławia. Z kolei drużyna przyjezdnych zachowała cenne szanse na zajęcie czwartego miejsca w ostatecznej tabeli. Taka lokata pozwoliłaby im na podjęcie równej walki o medale Drużynowych Mistrzostw Polski.

Groźny wypadek i długa przerwa w zawodach

Kluczowym momentem całych zawodów okazał się ósmy wyścig, w którym doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji na owalu. Rohan Tungate oraz Szymon Ludwiczak świetnie wystartowali spod taśmy i mieli ogromną szansę na skuteczne zmniejszenie strat swojej drużyny w tym spotkaniu. Niestety na początku drugiego okrążenia Kevin Małkiewicz uderzył w reprezentanta miejscowego zespołu. Na leżącego na torze zawodnika najechał jeszcze Wadim Tarasienko, który w czwartym biegu wykręcił absolutnie najlepszy czas dnia, wynoszący dokładnie 64,91 s. Pechowy zawodnik z Częstochowy został odwieziony karetką do szpitala z urazem kręgosłupa, a sprawcę tego zdarzenia sędzia bez wahania wykluczył z powtórki.

Po tym incydencie częstochowianom nie udało się już odrobić strat, a goście niemal całkowicie przejęli kontrolę nad przebiegiem sportowej rywalizacji. W dwunastym biegu Franciszek Karczewski niespodziewanie pokonał Maksyma Drabika oraz Bastiana Pedersena. W wyścigach nominowanych indywidualne zwycięstwa odnieśli jeszcze Sebastian Szostak i najlepiej punktujący wśród gospodarzy Rohan Tungate, zdobywca czternastu punktów. Całe spotkanie, które z trybun oglądało dokładnie pięć tysięcy widzów, trwało prawie dwie i pół godziny, ponieważ z powodu licznych kolizji sędzia Michał Sasień z Gdańska musiał czterokrotnie wymieniać uszkodzone segmenty dmuchanej bandy. W drużynie triumfatorów najskuteczniejszy okazał się Michael Jepsen Jensen, który zapisał na swoim koncie jedenaście punktów.

Rolki