To najmniejsza szkoła w Europie. Ma tylko jedną uczennicę!

2026-09-01 11:43

We włoskiej osadzie Ginostra otwarto placówkę, która szybko zyskała miano najmniejszej szkoły na kontynencie. Choć wydaje się to niewiarygodne, będzie tam pobierać naukę jedna sześcioletnia dziewczynka.

Osada Ginostra u stóp wulkanu. Na miniaturze dziewczynka z plecakiem. O najmniejszej szkole w Europie przeczytasz w Eska.
Autor: Shutterstock (2)/ Shutterstock
  • Placówka na włoskiej wyspie Stromboli wznawia swoje funkcjonowanie po ponad dwóch dekadach przerwy, co daje nadzieję wyludniającej się osadzie.
  • Sześcioletnia Aysha to jedyna zapisana tam uczennica, a jej rodzice długo walczyli o utworzenie punktu edukacyjnego blisko ich odizolowanego miejsca zamieszkania.
  • Poznaj wyjątkową opowieść o tym, jak rodziny z włoskich wysepek dążą do zapewnienia swoim dzieciom lokalnego dostępu do wiedzy.

W niewielkiej osadzie Ginostra, znajdującej się na urokliwej włoskiej wyspie Stromboli, instytucja edukacyjna pozostawała zamknięta przez przeszło dwie dekady. Sytuacja ta ulega właśnie zmianie - lokalne media informują o otwarciu szkoły podstawowej w miejscowości liczącej zaledwie 40 osób. O uruchomienie placówki usilnie starali się rodzice sześcioletniej Ayshy, która z początkiem września rozpocznie tam naukę jako jedyne dziecko, zasiadając w specjalnie przystosowanej dla niej klasie, mieszczącej się na miejscowej plebanii.

Najmniejsza szkoła na kontynencie. Uczennicą 6-letnia Aysha ze Stromboli

Zafascynowani przyrodą i urokiem wyspy rodzice walczyli, by zagwarantować córce edukację bez konieczności opuszczania ich ukochanego domu. Zgodnie z doniesieniami Polskiej Agencji Prasowej, Ginostra jest oddzielona od pozostałych części Stromboli stromymi wulkanicznymi zboczami, co sprawia, że jedyną praktyczną drogą dojazdową jest komunikacja morska. Rozkład rejsów wodolotów nie pozwala na dojazdy do innych pobliskich szkół, a w sezonie zimowym sytuację dodatkowo pogarszają niebezpieczne warunki na wodzie. Przedstawiając te przeszkody, rodzice sześcioletniej dziewczynki zawnioskowali do lokalnego włodarza oraz sycylijskiego kuratorium w Mesynie o stworzenie filii szkoły w ich własnej osadzie.

Młodzi z wysp biorą sprawy we własne ręce

Prośba państwa została rozpatrzona pozytywnie. Przywołując losy młodej Ayshy, dziennikarze z Włoch przypominają równocześnie historię dziesięcioletniej Tiziany z sąsiedniej wysepki Filicudi, należącej do tego samego archipelagu Wysp Liparyjskich, gdzie populacja wynosi niespełna 250 mieszkańców. Dziewczynka ta skierowała wcześniej list do szefowej włoskiego rządu Giorgii Meloni, w którym jednoznacznie sprzeciwiła się opuszczeniu rodzinnego domu na czas planowanej nauki w gimnazjum. Włoskie portale przytaczają fragmenty jej korespondencji, w której młoda autorka apelowała o możliwość pozostania przy dziadkach, znajomych i pracującej na wyspie mamie, domagając się równych szans edukacyjnych dla siebie w wieku zaledwie dziesięciu lat.

Mleko, mundurki i Lenin. Szkoła w PRL-u to był inny świat!

Rolki