Przemoc w domowym przedszkolu w Kingston. Właścicielka usłyszała poważne zarzuty
W amerykańskim miasteczku Kingston w stanie Massachusetts doszło do niepokojących wydarzeń w jednym z domowych punktów opieki nad dziećmi. Jak poinformował portal True Crime News, 51-letnia Karen Rezendes, właścicielka placówki "Oh Nana’s Daycare", została oskarżona o fizyczne znęcanie się nad wieloma maluchami. Ofiarami jej działań miały padać dzieci w wieku zaledwie od roku do czterech lat.
Śledztwo lokalnej policji wykazało, że kobieta stosowała wobec bezbronnych podopiecznych drastyczne metody dyscyplinujące. Według ustaleń funkcjonariuszy, Rezendes rzekomo popychała jedno z dzieci na ziemię, inne zamykała na poddaszu, a także uderzała maluchy przyborami kuchennymi. Jedno z dzieci miała nawet z premedytacją pchnąć na blat kuchenny.
Dzieci opowiedziały śledczym o zachowaniu "Nany"
Dowody w tej sprawie rzucają bolesne światło na to, co działo się za drzwiami placówki. W dokumentach, do których dotarła stacja CBS News, opisano relacje poszkodowanych dzieci. Jeden z maluchów przekazał śledczym, że ma na głowie "wielkie kuku". Inne dziecko, zapytane wprost przez funkcjonariuszy, czy "Nana" je biła, odpowiedziało twierdząco.
Sąsiedzi oskarżonej już wcześniej niepokoili się jej zachowaniem. Jedna z sąsiadek w rozmowie z telewizją WCVB wyznała, że kiedy zdecydowała się zawiadomić urzędników stanowych o swoich obawach, Rezendes miała jej odpowiedzieć, że stan potrzebuje opiekunów przedszkolnych. Kobieta nie kryła oburzenia taką postawą, zastanawiając się, jak ktokolwiek może uważać takie traktowanie najmłodszych za dopuszczalne.
Sąsiedzi nie są zaskoczeni oskarżeniami
Inny z sąsiadów, cytowany przez CBS News, przyznał, że mieszka w tej okolicy od 20 lat i nie jest zaskoczony obrotem spraw. Mężczyzna wyjawił, że już w przeszłości obserwował niepokojące zachowania Rezendes wobec jej własnych dzieci, gdy były młodsze. Jego zdaniem stosowane przez nią metody dyscyplinarne były przemocowe i zupełnie niepotrzebne. Dodał również, że cieszy się z faktu, iż kobieta w końcu odpowie za swoje czyny przed sądem.
Sprawą domowego przedszkola, oprócz policji, zajęły się także inne instytucje, w tym Departament ds. Dzieci i Rodzin stanu Massachusetts oraz Departament Wczesnej Edukacji i Opieki. W efekcie prowadzonych kontroli placówka "Oh Nana’s Daycare" straciła licencję i została zamknięta.
Właścicielka przedszkola stanęła przed sądem
Policja uzyskała nakaz aresztowania 51-latki 27 sierpnia. Dzień później Rezendes sama zgłosiła się do sądu rejonowego w Plymouth, gdzie została formalnie postawiona w stan oskarżenia. Kobieta usłyszała zarzuty obejmujące m.in. poważne napaści i pobicie małych dzieci, a także napaść z użyciem niebezpiecznego narzędzia.
Podczas rozprawy oskarżona nie przyznała się do winy. Karen Rezendes oczekuje na dalszy przebieg postępowania na wolności, a kolejny raz przed obliczem sądu ma stanąć 4 września na posiedzeniu przygotowawczym.