Ukrainka podłożyła bombę w Monako. Widziałeś tę kobietę?

2026-07-03 16:55

To ona zdetonowała ładunek wybuchowy w Monako. Interpol wydał czerwoną notę za 39-letnią Anastasiją Berezowską. Obywatelka Ukrainy jest poszukiwana w związku z zamachem, w którym ucierpieli ukraiński biznesmen Wadym Jermołajew, jego partnerka i 13-letni syn. Kobieta jest ciężko ranna. Śledczy podejrzewają, że 39-latka nie działała w pojedynkę.

Anastasija Berezowska na nagraniu z monitoringu. Obok miniatura czerwonej noty Interpolu. O poszukiwanej czytaj w Eska.
Autor: HANDOUT/AFP, AP AP Photo / East News

Atak w Monako. Służby szukają 39-letniej Anastasiji Berezowskiej z Ukrainy

39-letnia Ukrainka Anastasija Berezowska jest główną podejrzaną w sprawie ataku bombowego, do którego doszło w Monako. Interpol opublikował już czerwoną notę. Eksplozja miała miejsce w poniedziałkowy wieczór w luksusowej części księstwa. Celem napastników był Wadym Jermołajew, znany ukraiński przedsiębiorca. W wyniku wybuchu ucierpiał nie tylko on, ale także jego partnerka Anna Nasobina i 13-letni syn. 

Śledczy uważają, że podejrzana zostawiła przed apartamentowcem ładunek wybuchowy w formie paczki. Kiedy ofiary pojawiły się w pobliżu, bomba miała zostać odpalona zdalnie. Choć cała trójka przeżyła atak, obrażenia, jakich doznała partnerka biznesmena, są poważne. Jak podają francuskie środki masowego przekazu, Nasobina straciła obie nogi i przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Zamachowiec w męskim przebraniu. Kobieta uciekła do Niemiec i była widziana we Frankfurcie

Na wczesnym etapie dochodzenia służby zakładały, że za zamachem stoi mężczyzna. Przełom przyniosło badanie nagrań z miejskich kamer. Okazało się, że osobą, która przez kilka dni przed atakiem obserwowała teren, była w rzeczywistości kobieta w męskim przebraniu. Rozstrzygające okazało się wideo, na którym podejrzana pokazała się w długich, ciemnych włosach.

Funkcjonariusze szybko powiązali te ustalenia z osobą Anastasiji Berezowskiej. Obecnie Ukrainka ścigana jest m.in. za próbę morderstwa oraz wywołanie groźnej eksplozji w przestrzeni publicznej, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Jak wynika z zebranych dowodów, tuż po wybuchu kobieta opuściła Monako na piechotę, kierując się do Francji. Tam najprawdopodobniej wsiadła do auta na niemieckich numerach rejestracyjnych. Podróżując przez kilka państw, dotarła do Niemiec. Jej obecność odnotowano ostatnio w rejonie Frankfurtu.

Niemieccy funkcjonariusze wkroczyli do mieszkania wynajmowanego przez Ukrainkę i przeszukali używany przez nią pojazd. Zdobyte w ten sposób dowody przekazano śledczym pracującym nad sprawą w Monako. Mimo tych działań, miejsce pobytu 39-latki wciąż pozostaje nieznane. Prokuratura w księstwie podkreśla wysoki poziom zorganizowania ataku, sugerujący, że sprawczyni miała wspólników. Służby starają się namierzyć osoby, które mogły pomóc w przygotowaniu bomby lub zlecić całą operację. W toku śledztwa zatrzymano w Monako dwie osoby, jednak po złożeniu wyjaśnień uwolniono je.

Śledczy biorą pod uwagę kilka scenariuszy, w tym ewentualny związek eksplozji z interesami poszkodowanego biznesmena. Według doniesień z francuskich mediów, weryfikowane są pogłoski o jego rzekomych kontaktach z nielegalnymi centrami telefonicznymi, które wyłudzają pieniądze na terenie Europy. Inna teoria zakłada, że za atakiem mogły stać ukraińskie służby, co miałoby stanowić odwet za interesy Jermołajewa z Rosjanami na okupowanym Krymie. Żadna z tych hipotez nie doczekała się do tej pory oficjalnego potwierdzenia.

Z kolei przedstawiciele poszkodowanego stanowczo odpierają wszelkie oskarżenia formułowane pod adresem Jermołajewa. Pełnomocnik prawny biznesmena przypomina, że obecnie nie toczą się przeciwko niemu żadne jawne procesy sądowe.

Sonda
Czy Polska powinna zagrozić Ukrainie wetem w sprawie wejścia do Unii Europejskiej?
PROF. DUDEK WYŚMIEWA MORAWIECKIEGO "KLĘKAŁ PRZED UKRAIŃCAMI, TERAZ ODSYŁA ORDERY!"