Turysta chciał przegonić pająka z łazienki. Spalił posiadłość za 112 tysięcy dolarów

Zwykła próba przegonienia pająka z łazienki zakończyła się katastrofą wycenioną na około 112 tysięcy dolarów. Turysta wypoczywający na Bali postanowił użyć ognia, jednak nie przewidział silnego podmuchu wiatru. Płomienie błyskawicznie zajęły tradycyjny dach z trawy, w zaledwie kilka minut zamieniając posiadłość w zwęglone ściany.

Płonący budynek w nocy. Na miniaturze obok duży pająk na sieci. O pożarze willi na Bali przeczytasz w Eska.
Autor: Getty Images&Emily Tubbesing/ Getty Images Odstraszając pająka, spalił cały budynek

Próba odstraszenia pająka doprowadziła do pożaru willi na Bali

Egotyczne miejsca to nie tylko rajskie plaże i piękne widoki. To także nowe rodzaje pająków i owadów. Turyści odwiedzający egzotyczne zakątki świata bywają zaskoczeni takimi nieproszonymi gośćmi w swoich pokojach. Dla 45-letniego Gaorapa Rany z Nepalu zwykłe spotkanie z pająkiem w łazience zakończyło się jednak stratami szacowanymi na około 112 tysięcy dolarów (ok. 440 tysięcy zł). Mężczyzna próbował przegonić stworzenie za pomocą płonącego papieru, co doprowadziło do spalenia całej posiadłości.

Jak podaje serwis Dexerto, do zdarzenia doszło 5 października w miejscowości North Kuta, popularnym rejonie wypoczynkowym na Bali. Po zauważeniu pająka i jego pajęczyny turysta postanowił odstraszyć pająka niewielkim płomieniem. Gdy wyszedł z łazienki, nagły wiatr sprawił, ze ogień przedostał się na dach. 

Tradycyjny dach z trawy alang-alang spłonął w kilka minut

Ogień błyskawicznie przeniósł się na dach willi, który wykonano z trawy alang-alang - materiału powszechnie stosowanego do tworzenia tradycyjnych strzech. Rzecznik policji w Badung, Ipda Ni Nyoman Yuni Eltari, w wypowiedzi dla serwisu The Bali Sun wyjaśniła, że palący się papier został przeniesiony przez wiatr wprost na dach, gdy mężczyzna przebywał w pokoju obok.

Rozprzestrzenianiu się płomieni sprzyjała gorąca i sucha pogoda oraz silny wiatr. Ogromny pożar w zaledwie kilka minut strawił obiekt, pozostawiając jedynie zwęglone ściany i czarne podłogi. Na miejsce przybyli strażacy, ale budynek odniósł już poważne uszkodzenia.

Turysta uciekł bez obrażeń. Konsekwencje nie są jeszcze znane

Mężczyzna zdołał w porę opuścić płonący budynek i nie odniósł żadnych obrażeń. Służby potwierdziły również, że w wyniku zdarzenia żaden z sąsiednich budynków nie uległ uszkodzeniu.

Władze nie ustaliły gatunku pająka ani tego, czy stwarzał on bezpośrednie zagrożenie dla człowieka. Jadowite pająki na wyspie występują rzadko w miejscach zakwaterowania turystów, a najczęściej spotykane gatunki są całkowicie niegroźne. Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, czy 45-latek poniesie jakiekolwiek konsekwencje prawne lub finansowe za wywołanie pożaru.

Źródło: Dexerto.com, People

ROLKI