Maja Chwalińska w ćwierćfinale! Polka zszokowała wyznaniem po meczu

2026-10-15 14:27

Maja Chwalińska notuje życiowy sukces na kortach w Wuhan. Polka pewnie pokonała Ivę Jovic 6:4, 6:1 i zameldowała się w ćwierćfinale prestiżowego turnieju WTA 1000, co da jej najwyższe w karierze miejsce w światowym rankingu. Tuż po wygranym spotkaniu tenisistka podzieliła się bardzo osobistą refleksją na temat swojej sportowej drogi i chwil zwątpienia.

Maja Chwalińska w ćwierćfinale i TOP 20. "Musiałam zagrać swój najlepszy tenis"

  • Maja Chwalińska po awansie do ćwierćfinału turnieju w Wuhan zagwarantuje sobie miejsce w najlepszej dwudziestce tenisistek na świecie.
  • Tuż po odniesionym triumfie reprezentantka Polski opowiedziała o momentach kryzysu oraz wrażeniu, że powoli "zaczyna się starzeć", co ostatecznie stało się dla niej impulsem do zmian.
  • Odkryj tajemnice niezwykłego odrodzenia naszej zawodniczki i sprawdź, z kim powalczy o wejście do półfinału rozgrywek.

Świetna passa Mai Chwalińskiej w chińskim Wuhan trwa w najlepsze i imponuje kibicom oraz ekspertom. Polka zaprezentowała fantastyczny tenis, by odprawić z kwitkiem wyżej notowaną Amerykankę Ivę Jovic. Taki obrót spraw oznacza, że zagra ona w ćwierćfinale wielkiego turnieju i przeskoczy w zestawieniu WTA z 22. lokaty na co najmniej 19. pozycję, osiągając życiowy szczyt. Ostateczne notowania zależą wprawdzie od poczynań rywalek, ale dla naszej reprezentantki to i tak powód do wielkiej dumy.

Przeczytaj także: O której gra Iga Świątek dzisiaj z Ashlyn Krueger? Kiedy mecz w WTA Wuhan?

– Iva to znakomita zawodniczka. Wiedziałam, że muszę zagrać swój najlepszy tenis, aby dziś wygrać. Mimo że wynik może tego nie oddaje, było to naprawdę trudne spotkanie, wymagające dużego wysiłku fizycznego. Jestem bardzo zadowolona ze swojego występu – przyznała Polka w wypowiedzi opublikowanej przez WTA.

QUIZ. Imiona tenisistów. Jak na imię mają Djoković, Hurkacz, Sinner, Alcaraz i inni?
Pytanie 1 z 18
Djoković ma na imię:

Maja Chwalińska szokuje szczerością: "Czułam, że zaczynam się starzeć"

Triumf w Chinach nabiera wyjątkowego znaczenia w kontekście trudności, jakie tenisistka przechodziła w nieodległej przeszłości. Bezpośrednio po zakończeniu spotkania Maja Chwalińska zdobyła się na osobiste refleksje, porównując swoją obecną sytuację z tym, z czym borykała się zaledwie rok temu. Taka ewolucja postawy i wyników robi gigantyczne wrażenie.

– To był dla mnie bez wątpienia świetny rok, którego nie zapomnę. Jeszcze rok temu byłam w zupełnie innym miejscu, prawdopodobnie przygotowując się do turniejów na kortach ziemnych w Ameryce Południowej. A teraz jestem tutaj – jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna – wyjawiła zadowolona zawodniczka.

Najciekawszy wątek poruszyła, wspominając wiosenną pogawędkę ze swoim fizjoterapeutą, która miała miejsce w kwietniu, gdy plasowała się w okolicach 120. pozycji w rankingu WTA.

– Czułam, że nie wykorzystuję w pełni swojego potencjału, a do tego zaczynam się już starzeć... A teraz on jest tutaj ze mną, a ja prawdopodobnie znajdę się w pierwszej dwudziestce rankingu. To zdecydowanie moment, który warto docenić – opisywała pełna emocji tenisistka.

Teraz poprzeczka wędruje wyżej – o wejście do półfinału imprezy powalczy ona z Greczynką Marią Sakkari. Przypomnijmy, że Polka ma dobre wspomnienia z pojedynków z tą przeciwniczką, ponieważ to właśnie ją pokonała w drodze do finałowego starcia w trakcie tegorocznego turnieju French Open.

ROLKI