Toksyczne gąsienice paraliżują europejską stolicę. Groźna plaga zagraża również Polsce

2026-06-09 13:06

Stolica Niemiec zmaga się z potężną inwazją trujących gąsienic. W berlińskiej dzielnicy Charlottenburg-Wilmersdorf zamknięto obiekty sportowe i tereny zielone, a w rejonie Jungfernheide tysiące niebezpiecznych owadów oblepiają domy, samochody i balustrady. Zszokowani mieszkańcy porównują sytuację do filmu grozy i drżą o własne zdrowie.

Korowódka dębówka paraliżuje Berlin. Tysiące mieszkańców skarży się na wysypkę

Jak podaje niemiecki dziennik „Bild”, w rejonie Heckerdamm gąsienice tworzą istne kaskady zwisające z budynków. Z danych przekazanych przez lokalne władze wynika, że problem dotknął już ponad 11 tysięcy mieszkańców Berlina, którzy od wielu tygodni zgłaszają służbom medycznym objawy duszności, silne reakcje alergiczne oraz bolesne wysypki. Osoby starsze wpadły w panikę i unikają wychodzenia na zewnątrz, z kolei zdesperowani rodzice informują o pęcherzach pokrywających ciała ich dzieci.

Najbardziej wstrząsające relacje docierają od rodzin wychowujących najmłodszych. Jeden z mieszkańców, Avdyl G., poinformował, że jego żona i dzieci miały już bezpośrednią styczność z owadami, co skutkuje u nich uciążliwym swędzeniem skóry. Mężczyzna podkreśla jednak, że największy niepokój wywołuje w nim bezpieczeństwo zaledwie ośmiomiesięcznego niemowlęcia.

Mieszkańcy stolicy Niemiec są wściekli. Urzędnicy ignorują gniazda gąsienic

Berlińczycy nie kryją oburzenia, ponieważ żadna z instytucji nie poczuwa się do obowiązku likwidacji niebezpiecznych kokonów. Sprawy unikają pracownicy urzędu zieleni, wydziału ochrony roślin oraz lokalne służby zdrowia. Sytuację komplikują dodatkowo rygorystyczne przepisy ograniczające użycie biozydów, a w opinii poszkodowanych mieszkańców władze całkowicie zignorowały moment, w którym można było skutecznie zdusić inwazję w zarodku.

Brak urzędowej reakcji zmusił obywateli do samodzielnego działania. Dziennikarze „Bilda” donoszą o inicjatywie Franziski M., która stworzyła specjalną petycję w tej sprawie. Dokument poparło już ponad 4500 mieszkańców Berlina, którzy stanowczo żądają od decydentów opracowania natychmiastowego planu kryzysowego oraz masowego usuwania toksycznych gniazd owadów.

Czym charakteryzuje się korowódka dębówka? Kontakt z nią grozi wstrząsem anafilaktycznym

Korowódka dębówka, znana w nauce pod łacińską nazwą Thaumetopoea processionea, to nie rzucający się w oczy nocny motyl, którego larwy stanowią ogromne zagrożenie dla ludzi. Szarobrązowe gąsienice dorastają do 4 centymetrów długości i posiadają na ciele dziesiątki tysięcy miniaturowych, parzących włosków, które łatwo odrywają się i unoszą wraz z wiatrem. To właśnie te drobinki odpowiadają za ostre zapalenie spojówek, duszności, wysypki, a w skrajnych przypadkach nawet niebezpieczny dla życia wstrząs anafilaktyczny.

Owady te wędrują w specyficznych, liniowych formacjach, przypominających procesje, skąd wzięła się ich polska nazwa. Wielka kolonia potrafi w ciągu jednej nocy całkowicie pozbawić drzewo ulistnienia, z kolei ich charakterystyczne, jedwabiste i białe gniazda są w stanie utrzymać się na gałęziach lub pniach przez długie miesiące.

Quiz: Ssak czy ptak? A może owad?
Pytanie 1 z 15
Trzmiel ziemny to...

Toksyczna plaga dociera do Polski. Komunikaty ostrzegawcze w Małopolsce i na Kujawach

Jeszcze do niedawna obecność korowódki dębówki stanowiła utrapienie wyłącznie na terytorium Niemiec oraz Francji, jednak obecnie owad ten daje się we znaki również nad Wisłą. Gatunek ten zaobserwowano już na terenie Wielkopolski, Kujaw oraz Małopolski, co zmusiło polskie samorządy do wydania oficjalnych ostrzeżeń dla okolicznej ludności.

W małopolskiej gminie Kłaj oraz w kujawsko-pomorskim Konecku lokalni włodarze proszą o unikanie wędrówek w pobliżu dębów oraz apelują o pilne zgłaszanie zlokalizowanych kokonów. W województwie wielkopolskim trujące gąsienice widywane są na prywatnych podwórkach i zaparkowanych pojazdach, a okoliczni mieszkańcy zgłaszają już pierwsze przypadki problemów z układem oddechowym oraz skórnych wykwitów.

Specjaliści z zakresu biologii tłumaczą, że skala zjawiska rośnie systematycznie od dłuższego czasu. Lawinowemu namnażaniu się szkodników sprzyjają coraz cieplejsze zimy i rosnące średnie temperatury, co ułatwia im bezproblemowe przetrwanie najchłodniejszych miesięcy.

Czy inwazja z Berlina powtórzy się w Polsce? Eksperci biją na alarm

Wiele wskazuje na to, że bez wprowadzenia rygorystycznej profilaktyki w postaci biologicznych oprysków, stałego monitorowania drzewostanu i fizycznego niszczenia kokonów, polskie miejscowości mogą wkrótce stanąć w obliczu katastrofy na miarę tej berlińskiej.

Obecnie przedstawiciele samorządów proszą jedynie o zachowanie wzmożonej czujności, jednak środowisko naukowe stawia sprawę jasno – to zaledwie wstęp do większych problemów. Korowódka dębówka kolonizuje nowe obszary w błyskawicznym tempie, a toksyczne właściwości jej włosków stanowią ogromne ryzyko zdrowotne nawet bez bezpośredniego dotykania samego owada.

Te owady budzą odrazę, ale są bardzo pożyteczne