Zacięty finał Ligi Narodów siatkarek
Siatkarki reprezentacji Turcji po raz drugi w historii triumfowały w Lidze Narodów. W finałowym starciu rozegranym w Makau pokonały Brazylię 3:1 (23:25, 25:23, 26:24, 25:21). Ponad dwugodzinne widowisko stało na niezwykle wysokim poziomie i dostarczyło kibicom wielu sportowych emocji. Brazylijki wygrały pierwszą partię i miały ogromną nadzieję na historyczny sukces. Brązowy medal wywalczyły Włoszki, które pewnie pokonały Chinki w stosunku 3:1.
Kolejne odsłony finałowego spotkania były niezwykle wyrównane i zacięte. W tureckim zespole prowadzonym przez trenera Danielle Santarelliego kluczową rolę odegrała pochodząca z Kuby Melissa Vargas. Rozgrywające niemal wszystkie trudne piłki kierowały właśnie do tej znakomicie dysponowanej zawodniczki. Siatkarka skutecznie atakowała ze skrzydeł i dokładała cenne punkty bezpośrednio z linii zagrywki. To jej odważne akcje przesądziły o wygranej Turcji w drugiej i trzeciej partii.
Jak wypadły Polki w turnieju?
W czwartym secie do świetnie punktującej Vargas dołączyła Hande Baladin. Choć Turczynki prowadziły już 13:7, siatkarki z Ameryki Południowej zdołały zniwelować straty i w pewnym momencie wyjść na prowadzenie 19:18. Ostatecznie decydujące słowo należało do zespołu znad Bosforu, a finałowy mecz udaną kiwką zakończyła Elif Sahin. Melissa Vargas zakończyła zawody z imponującym dorobkiem 33 punktów i w pełni zasłużenie otrzymała statuetkę MVP. Brazylijki z kolei po raz piąty musiały pogodzić się z porażką w finale.
Reprezentacja Polski ostatecznie nie zdołała zakwalifikować się do tegorocznego turnieju finałowego. Biało-czerwone w trzech poprzednich edycjach regularnie stawały na najniższym stopniu podium tych elitarnych rozgrywek. W tym sezonie Polki zajęły ósme miejsce w tabeli, ale oficjalnie zostały sklasyfikowane na dziewiątej pozycji. Wynika to z faktu, że dziewiąte Chinki miały z urzędu zagwarantowany udział w fazie pucharowej jako gospodynie imprezy. Z Ligą Narodów po fazie zasadniczej pożegnała się Bułgaria.