Goście z Płocka budują przewagę
Spotkanie w Częstochowie od początku toczyło się w dość szybkim tempie. Piłkarze Wisły Płock zaprezentowali znakomitą organizację gry w pierwszych trzech kwadransach rywalizacji. Wynik meczu otworzył w 37. minucie Marcin Flis, dając niespodziewane prowadzenie drużynie przyjezdnej. Gospodarze starali się błyskawicznie odpowiedzieć, jednak defensywa rywali funkcjonowała bez zarzutu. Do przerwy utrzymał się rezultat niezwykle korzystny dla zespołu gości.
Druga połowa rozpoczęła się od kolejnego mocnego uderzenia przyjezdnych. W 49. minucie Żan Rogelj podwyższył prowadzenie dla zespołu gości, wykorzystując chwilę dekoncentracji w szeregach defensywnych przeciwnika. Zespół z Częstochowy znalazł się w bardzo trudnym położeniu przed decydującą fazą meczu. Zmiany personalne w ekipie gospodarzy miały na celu ożywienie gry ofensywnej i odrobienie strat. Zawodnicy z Płocka konsekwentnie realizowali jednak swoje założenia taktyczne.
Walka Rakowa do ostatniego gwizdka
Nadzieja dla miejscowych kibiców powróciła w 68. minucie spotkania. Wówczas Patryk Makuch pewnie wykorzystał rzut karny, zmniejszając bramkowe straty swojej drużyny. Od tego momentu gospodarze zdominowali wydarzenia na boisku, gorączkowo szukając wyrównującego trafienia. Zespół z Mazowsza skupił się na głębokiej defensywie i wyprowadzaniu szybkich kontrataków. Prowadzący zawody arbiter Paweł Malec z Łodzi miał w tej decydującej fazie meczu dużo pracy.
Mimo ogromnych starań gospodarzy wynik nie uległ już zmianie do końcowego gwizdka. Na trybunach częstochowskiego obiektu zasiadło łącznie 5227 widzów, którzy do końca oglądali twardą walkę obu zespołów. Żółtymi kartkami ukarani zostali Fran Tudor z Rakowa oraz Olaf Kobacki, Jurica Prsir i Dani Pacheco z Wisły. Ostatecznie cenne trzy punkty powędrowały na konto drużyny przyjezdnej. Porażka faworyzowanych gospodarzy to spora niespodzianka w tej serii gier.