Szef WHO ostrzega przed ebolą. "Nie nadążamy za epidemią"

2026-05-26 15:53

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że sytuacja związana z epidemią Eboli w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie szybko się pogarsza. Liczba podejrzewanych ofiar śmiertelnych wzrosła już do 220. Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus przyznał, że służby medyczne nie nadążają za rozwojem epidemii, a najbliższe tygodnie mogą być jeszcze trudniejsze.

Uganda: Rośnie liczba wykrytych przypadków zakażenia wirusem Ebola

i

Autor: Getty Images Uganda: Rośnie liczba wykrytych przypadków zakażenia wirusem Ebola

WHO alarmuje: Ebola rozprzestrzenia się szybciej, niż pomoc dociera na miejsce

Szef Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus ostrzegł, że epidemia Eboli w Afryce rozwija się tak szybko, że nie sposób nadążyć z udzielaniem chorym pomocy i opanowaniem sytuacji. Najgorsza sytuacja panuje teraz w Demokratycznej Republice Konga, gdzie znajduje się główne ognisko choroby. Podczas spotkania online z przedstawicielami Unii Afrykańskiej Tedros poinformował, że liczba podejrzewanych zgonów związanych z Ebolą wzrosła do 220. Jak podkreślił, problemem było zbyt późne wykrywanie zakażeń. To sprawiło, że służby medyczne i organizacje pomocowe muszą teraz nadrabiać stracony czas. – Gonimy epidemię, zamiast ją wyprzedzać – przyznał szef WHO. Dodał też, że sytuacja prawdopodobnie jeszcze się pogorszy, zanim zacznie się poprawiać.

Epidemia rozleje się na kolejne kraje Afryki? W wielu miejscach pomoc jest utrudniona

Tedros zapowiedział, że we wtorek poleci do Konga razem z Chikwe Ihekweazu, jednym z najważniejszych ekspertów WHO do spraw sytuacji kryzysowych. Celem wizyty ma być wsparcie lokalnych służb i przyspieszenie działań przeciwko epidemii. Niepokój budzi też sytuacja w Ugandzie. W poniedziałek potwierdzono tam dwa kolejne przypadki Eboli. Łączna liczba zakażeń w tym kraju wzrosła do siedmiu. WHO ostrzega, że zagrożone są także inne państwa graniczące z Kongiem i apeluje o natychmiastowe działania. Organizacja ogłosiła już epidemię międzynarodowym zagrożeniem dla zdrowia publicznego. Chodzi o rzadki szczep wirusa Bundibugyo. Problem polega na tym, że obecnie nie ma zatwierdzonej szczepionki przeciwko tej odmianie Eboli. Dodatkowym utrudnieniem jest sytuacja w prowincjach Ituri i Kiwu Północne we wschodnim Kongu. To tereny niestabilne i niebezpieczne, gdzie od lat działają zbrojne grupy. Przez konflikty i problemy z bezpieczeństwem pomoc medyczna często dociera tam z opóźnieniem. Eksperci ostrzegają, że bez szybkiej reakcji epidemia może rozlać się na kolejne kraje regionu. WHO apeluje do rządów państw Afryki o wzmocnienie kontroli granicznych, szybsze wykrywanie zakażeń i przygotowanie szpitali na możliwy wzrost liczby chorych. 

Sonda
Czy system ochrony zdrowia w Polsce jest dziś w kryzysie?
Naukowcy odtwarzają dawny lek przeciwepidemiczny