- NCDC raportuje gwałtowny skok liczby zakażeń w ciągu zaledwie tygodnia.
- Wektorem wirusa są gryzonie, a pacjenci często ignorują pierwsze objawy.
- Zagrożenie potęgują fatalne warunki higieniczne oraz infekcje wśród medyków.
- Najbardziej narażoną grupą są młodzi dorośli w wieku od 20 do 30 lat.
Drastyczny skok statystyk zachorowań
Nigeryjskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (NCDC) opublikowało raport, który nie pozostawia złudzeń. W skali jednego tygodnia występowanie gorączki Lassa w tym afrykańskim państwie zwiększyło się aż o 57 proc. Bilans jest tragiczny: choroba pozbawiła życia 31 osób, w tym dwoje przedstawicieli personelu medycznego. Eksperci wyliczyli, że obecny wskaźnik śmiertelności zbliża się do poziomu 19 proc. Co niepokojące, ofiarami wirusa padają głównie młodzi dorośli w przedziale wiekowym 20–30 lat.
Mylące objawy i brak higieny
Przedstawiciele NCDC wskazują, że wysoka liczba zgonów wynika z bagatelizowania wczesnych symptomów infekcji. Pacjenci często mylą gorączkę Lassa z niegroźnym przeziębieniem lub zwykłym wyczerpaniem organizmu. Zwlekanie z wizytą u specjalisty to błąd, zwłaszcza że u blisko 80 proc. zakażonych przebieg choroby jest łagodny lub bezobjawowy. Sytuację pogarszają fatalne warunki sanitarne w ogniskach epidemii. Zagrożeni są także pracownicy służby zdrowia, wśród których potwierdzono już co najmniej 15 infekcji.
Jak przypomina Polska Agencja Prasowa, gorączka Lassa to ostra choroba wirusowa. Jej głównym nosicielem jest szczur afrykański. Należy jednak pamiętać, że transmisja patogenu następuje również między ludźmi poprzez kontakt z płynami ustrojowymi chorego.