Neil ponownie odwiedza Tasmanię. Słoń morski upodobał sobie miasto
Słoń morski ponownie postanowił odwiedzić Tasmanię. Blisko tonowy zwierz należący do fokowatych pojawił się na australijskiej wyspie już po raz dwunasty. Tradycyjnie, zamiast odpoczywać na bezludnych wybrzeżach, preferuje miasta. Neil – bo takie imię nadali mu lokalni dziennikarze – wyraźnie rozsmakował się w ulicznych eskapadach. Z determinacją przemierza kolejne ulice, a jego obecność wywołuje prawdziwe poruszenie wśród mieszkańców. Sytuacja wymusiła na władzach wydanie komunikatów wzywających do rozwagi, podczas gdy w sieci zwierz bije rekordy popularności. W internecie dorobił się już ponad 1,4 miliona sympatyków, co stanowi dwukrotność liczby osób zamieszkujących samą Tasmanię.
Trzymaj dystans 20 metrów od słonia morskiego!
W internecie krążą filmy, na których widać, jak potężny ssak wyleguje się na środku ulicy, skutecznie tamując ruch, lub z ciekawością bada pachołki rozstawione przez policję. Mimo że dla wielu to zabawna atrakcja, australijskie służby podkreślają, że Neil pozostaje dzikim i potencjalnie groźnym stworzeniem. Departament środowiska zaleca utrzymywanie minimalnej odległości 20 metrów od słonia, a w przypadku spaceru z psem dystans ten powinien wynosić 50 metrów, przy czym psy muszą być na smyczy.
Wychodzenie słoni morskich na brzeg ma związek z linieniem. Zjawisko to występuje raz lub dwa razy do roku. W tym okresie można zaobserwować, jak zwierzęta te intensywnie pocierają ciałem o skały czy kawałki drewna, co ułatwia im zrzucenie starej skóry. Neil woli pachołki na ulicy.