Samolot z Dubaju nadał kod porwania. W powietrzu pojawiły się izraelskie myśliwce

Pasażerowie porannego lotu z Dubaju do Tel Awiwu przeżyli chwile grozy. Uruchomiono międzynarodowe procedury bezpieczeństwa, ponieważ na pokładzie doszło do incydentu przypominającego porwanie. Finał tej historii okazał się jednak zupełnie inny.

Lecący samolot pasażerski widziany od dołu na tle niebieskiego nieba. O bójce pilotów w kokpicie przeczytasz na Eska.
Autor: Railgun Breaker/ Pexels.com zdj. ilustracyjne

Lot realizowany w środę przez linie Flydubai na trasie z Dubaju - Tel Awiw przybrał niezwykle niebezpieczny obrót. Podczas rejsu samolotu z udziałem 174 pasażerów nadano sygnał oznaczający ogromne niebezpieczeństwo, co początkowo odebrano jako próbę uprowadzenia maszyny. Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że strona izraelska natychmiast poderwała z baz wojskowych swoje myśliwce. Koniec końców samolot musiał awaryjnie wylądować na saudyjskiej ziemi.

Bójka w kokpicie samolotu Flydubai. Szokujące doniesienia

Początkowy strach przed atakiem terrorystycznym szybko ustąpił miejsca równie zaskakującym faktom. Jak wynika z doniesień medialnych, całe zamieszanie zostało wywołane przez bójkę między pilotami. Serwis Ynetnews przedstawił dokładniejsze informacje na temat tego incydentu.

"Linia Flydubai potwierdziła później, że sygnał alarmowy został uruchomiony w wyniku bójki między pilotami. Samolot bezpiecznie wylądował na lotnisku w Tabuku w Arabii Saudyjskiej"

- takie stanowisko przekazał portal Ynetnews.

To nie było porwanie. Sprzeczka pilotów Flydubai przyczyną alarmu

Choć sytuacja w powietrzu była bardzo napięta, w żadnym momencie nie doszło do aktu terrorystycznego. Dziennik The Jerusalem Post powołał się w tej sprawie na swoje izraelskie źródła państwowe.

- Obawy o porwanie samolotu wynikały ze sprzeczki między pilotami w trakcie lotu. Według izraelskich władz i źródeł w resorcie obrony, późniejsze ustalenia wykazały, że nie doszło do porwania; sytuacja awaryjna była najprawdopodobniej wynikiem sprzeczki między pilotami znajdującymi się na pokładzie. Władze zaplanowały przesłuchanie załogi i oględziny maszyny po lądowaniu w ramach dochodzenia mającego wyjaśnić okoliczności zdarzenia

- poinformował The Jerusalem Post.

Alarm za alarmem. Techniczny zapis incydentu na flightradar24

Radary zanotowały bardzo nietypową zmianę kodów transpondera z pokładu samolotu. Piloci najpierw włączyli tryb 7700 sygnalizujący usterkę lub problem w czasie lotu, a zaledwie kilka minut później przeszli na kod 7500 oznaczający bezprawne przejęcie kontroli nad maszyną. Niedługo potem przywrócono pierwotny sygnał. Platforma flightradar24.com opublikowała dokładny zapis tych działań w przestrzeni powietrznej.

"Harmonogram lotu #FZ1073 - wszystkie czasy według strefy UTC: 03:05 - Start z Międzynarodowego Portu Lotniczego w Dubaju 05:31 - Zmiana kodu transpondera (Squawk) na 7700 (sytuacja awaryjna) 05:38 - Zmiana kodu transpondera (Squawk) na 7500 (akt bezprawnej ingerencji / porwanie) 06:11 - Samolot opuścił zasięg odbiorników naziemnych Flightradar24 06:28 - Otrzymano kod Squawk 7700 przez połączenie satelitarne 06:58 - Ostatni sygnał odebrany przez satelitę, w rejonie lotniska regionalnego Tabuk"

- poinformował serwis flightradar24.com. Służby państwowe i lotnicze przeprowadzą teraz śledztwo, aby wyjaśnić przebieg tego niecodziennego incydentu. 

ROLKI