Spis treści
- Tragiczne skutki trzęsienia ziemi w Wenezueli: ponad dwa i pół tysiąca ofiar śmiertelnych, podczas gdy kilkadziesiąt tysięcy wciąż uznaje się za zaginione.
- Pomimo krytyki skierowanej w stronę władz za rzekomo spóźnioną reakcję, media na całym świecie obiegła wstrząsająca historia mężczyzny, który przeżył ponad tydzień pod zwałami betonu.
- Ratownicy powoli kończą swoje działania, co stawia pod znakiem zapytania los pozostałych zaginionych osób. Zobacz, jakie decyzje mogą zapaść w najbliższych dniach.
Katastrofa, z jaką zmaga się Wenezuela, przybrała bezprecedensowe rozmiary. Po podwójnym trzęsieniu ziemi, które uderzyło 24 czerwca, zginęło ponad dwa i pół tysiąca osób, a przeszło dwanaście tysięcy doznało obrażeń. Około pięćdziesiąt tysięcy ludzi nadal uważa się za zaginionych, co zapowiada, że końcowy bilans ofiar może znacznie wzrosnąć. Podczas czwartkowej konferencji prasowej tymczasowa przywódczyni kraju, Delcy Rodriguez, odrzuciła zarzuty dotyczące rzekomej opieszałości służb. Podkreśliła, że władze rozpoczęły działania ratunkowe natychmiast i wciąż mają nadzieję na odnalezienie żywych ludzi.
Przeżył tydzień pod gruzami w Wenezueli. "To cud"
Nadzieję na odnalezienie żywych podtrzymują niezwykłe ocalenia, takie jak historia 40-letniego Hernana Gila. Mężczyzna, pracujący jako dozorca, przetrwał ponad tydzień uwięziony pod gruzami zawalonego centrum handlowego. Kostarykański Czerwony Krzyż z entuzjazmem poinformował o sukcesie, ogłaszając, że po stu czternastu godzinach heroicznej akcji ratunkowej, Hernan został bezpiecznie ewakuowany i przekazany pod opiekę medyczną. Jak wynika z przekazanych informacji, mężczyzna był przytomny, a ratownicy podawali mu wodę i pożywienie, jednak proces wydobycia go spod zwałów gruzu okazał się niezwykle żmudny i skomplikowany.
Nie będą już szukać żywych w Wenezueli? 50 tys. osób jest zaginionych
Minyar Collado, ratownik z Kostaryki, w rozmowie z agencją AP wyznał, że 40-latek poprosił, aby w razie niepowodzenia akcji nie informować jego żony o tym, że jeszcze żył, by oszczędzić jej dodatkowego bólu. Mężczyzna ma dwoje dzieci. Specjaliści podkreślają jednak, że takie przypadki są niezwykle rzadkie, a szanse na przeżycie kolejnych dni pod gruzami drastycznie maleją. Według doniesień portalu Infobae, międzynarodowe ekipy ratunkowe powoli kończą swoje misje i zaczynają opuszczać tereny dotknięte kataklizmem.