Spis treści
W Belfaście panuje prawdziwy terror. Dramat rozpoczął się w poniedziałek wieczorem, 8 czerwca, kiedy 30-letni obywatel Sudanu zaatakował na ulicy Stephena Ogilviego, 44-letniego pracownika ochrony zdrowia. Jak podają świadkowie, napastnik próbował odciąć mężczyźnie głowę i wyłupić oczy, siedząc na nim z uśmiechem na twarzy i smarując usta jego krwią. Przechodnie zainterweniowali, zatrzymując agresora i oddając go w ręce policji. Z informacji służb wynika, że ofiara straciła lewe oko, doznała urazu prawego oka oraz obrażeń szyi i pleców. Zatrzymany Hadi Alodid, 30-letni Sudańczyk, usłyszał zarzut usiłowania morderstwa. Brytyjskie MSW przekazało, że mężczyzna posiada status uchodźcy i ma wizę ważną do 2028 roku.
Belfast płonie po ataku Sudańczyka. Bandyci niszczą miasto
Tego samego dnia na ulicach Belfastu wybuchły zamieszki. Jak informuje "Belfast Telegraph", demonstranci na Newtownards Road przejęli kontrolę nad autobusem, a następnie go podpalili, obrzucając również policjantów różnymi przedmiotami. Sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu, a trwające nieprzerwanie zamieszki obnażają bezradność służb. Według relacji "The Sun", chuligani podpalają domy i samochody, atakując funkcjonariuszy cegłami i bombami zapalającymi. Belfast stoi w ogniu.
Skala agresji osiągnęła taki poziom, że rodzina poszkodowanego 44-latka musiała wydać za pośrednictwem policji oświadczenie, w którym potępiła te wydarzenia. Z doniesień "The Sun" wynika, że wandale atakowali nieruchomości, które uważali za zamieszkane przez migrantów, a także bliskowschodni supermarket. Mieszkańcy musieli ewakuować się ze swoich domów; wśród uratowanych znalazło się dwumiesięczne dziecko. Dotychczas zatrzymano trzy osoby, a dwóch policjantów odniosło obrażenia.
Czy Polacy w Belfaście są bezpieczni?
W obliczu trwających zamieszek pojawia się pytanie o bezpieczeństwo Polaków w Belfaście. W środę polskie MSZ poinformowało, że nie ma doniesień o poszkodowanych obywatelach Polski, jednocześnie apelując o zachowanie ostrożności. Policja przygotowuje się na kolejną trudną noc, a mieszkańcy żyją w strachu. Pani Krystyna, mieszkająca na stałe w Belfaście, w rozmowie z "Faktem" przyznała, że sklepy są zamykane, na ulicach płoną pojazdy, a pracodawcy zwalniają pracowników wcześniej, by mogli bezpiecznie dotrzeć do domów.
Tymczasem "The Sun" ujawnia wstrząsającą przeszłość ofiary ataku. W 2001 roku Stephen Ogilvy padł ofiarą gangu handlarzy narkotyków. Wówczas 21-letni David McLeave miał podać mu pigułkę gwałtu, włożyć zapalonego papierosa między palce u stóp, oblać go wodą po goleniu i podpalić. Mężczyzna obudził się z płonącą głową i pachwiną, a całe zdarzenie zostało zarejestrowane na nagraniu.