Spis treści
Dramatyczne sceny w Drammen. Polak opowiada o ucieczce z osiedla
Żywioł zaatakował w piątkowe popołudnie (17 lipca), szybko trawiąc gęstą zabudowę szeregową w pobliżu Drammen. Grzegorz, polski mieszkaniec osiedla, w rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznał, że ogień zbliżał się w błyskawicznym tempie.
- Policjanci wezwali nas do natychmiastowej ewakuacji. Mieliśmy kilka minut. Noc spędziliśmy w hotelu w centrum Drammen - opowiadał rozmówca PAP, który od dwóch miesięcy mieszka z rodziną na osiedlu, gdzie doszło do pożaru.
- Nie wiemy dokładnie, w jakim stanie jest dom. Nie mieliśmy jeszcze możliwości, by zobaczyć go na własne oczy. Przedstawiciele służb przekazali nam, że ogień zmienił kierunek i nie dotarł do naszego domu. Możliwe, że będziemy wiedzieć więcej w sobotę po południu. Na razie pozostajemy w hotelu - relacjonował Grzegorz.
Polecany artykuł:
Trwa liczenie strat po pożarze w Krokstadelva
Sytuację udało się opanować dopiero w sobotę rano, po tym jak nad regionem przeszły intensywne opady deszczu. Służby wykorzystują drony do monitorowania terenu, a dogaszanie zgliszcz na osiedlu Stenseth w Krokstadelva zajmie strażakom jeszcze sporo czasu. Wstępne szacunki wskazują, że spaleniu uległo ponad sto budynków mieszkalnych. Na ten moment policja nie odnotowała żadnych zgłoszeń o osobach zaginionych w wyniku katastrofy.
Gotowość do pomocy poszkodowanym rodzinom wyraził ksiądz Waldemar Bożek, przedstawiciel parafii katolickiej w Drammen. Akcja gaśnicza wymagała zaangażowania kilkudziesięciu wozów strażackich, jednostek Obrony Cywilnej oraz sześciu helikopterów, co było ogromnym wyzwaniem ze względu na panujące upały i silny wiatr. Podczas działań poszkodowanych zostało siedmiu funkcjonariuszy – jeden strażak i sześciu policjantów trafiło na obserwację z powodu zatrucia dymem.
Warto zauważyć, że to najpoważniejsze tego typu zdarzenie w powojennej historii kraju, przewyższające rozmiarem straty z 2014 roku w Laerdal. Choć Polacy stanowią najliczniejszą grupę imigrantów w państwie, na zniszczonym osiedlu mieszkało ich bardzo niewielu.