Potężny paraliż na amerykańskich lotniskach. Wściekli pasażerowie czekają w gigantycznych kolejkach na odprawę

2026-03-23 18:46

Konflikt polityczny w USA uderza bezpośrednio w podróżnych. Z powodu sporu między Republikanami a Demokratami o finansowanie, agenci Administracji Bezpieczeństwa Transportu (TSA) przestali otrzymywać wynagrodzenia. Efekt? Masowe zwolnienia pracowników i potężny paraliż amerykańskich portów lotniczych, gdzie czas oczekiwania na kontrolę sięga obecnie nawet pięciu godzin. Aby opanować sytuację, prezydent Donald Trump zdecydował się skierować na lotniska funkcjonariuszy służb imigracyjnych ICE.

Spór o budżet rządu USA uderza w pasażerów

Amerykański Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) mierzy się z częściowym paraliżem finansowym. Od miesiąca amerykańscy politycy nie potrafią dojść do porozumienia w kwestii ustawy budżetowej dla tej instytucji, nadzorującej między innymi Służbę Celną i Ochrony Granic (CBP), kontrowersyjne ICE, Federalną Agencję Zarządzania Kryzysowego (FEMA) oraz Administrację Bezpieczeństwa Transportu (TSA). Poprzednie ustalenia finansowe wygasły 14 lutego i do tej pory nie przegłosowano nowych przepisów, chociaż w ubiegły weekend toczyły się intensywne rozmowy, w których uczestniczył Tom Homan, odpowiedzialny w administracji Donalda Trumpa za politykę graniczną. Brak ostatecznego porozumienia skutkuje blokadą kluczowych środków operacyjnych agencji.

Oś sporu stanowi projekt finansowania blokowany przez przedstawicieli Partii Demokratycznej w amerykańskim Senacie. Domagają się oni gruntownej reformy procedur stosowanych przez służby imigracyjne, które znalazły się w ogniu krytyki po serii kontrowersyjnych interwencji, z których najgłośniejszą było śmiertelne postrzelenie dwóch obywateli USA na terenie stanu Minnesota. Wśród głównych postulatów opozycji znalazł się bezwzględny zakaz zakrywania twarzy przez funkcjonariuszy agencji ICE oraz ERO. Dodatkowo Demokraci żądają od agentów obowiązkowego noszenia widocznych identyfikatorów oraz nagrywania każdej podejmowanej interwencji za pomocą osobistych kamer nasobnych.

Polityczny impas przerodził się w trwający już ponad miesiąc kryzys administracyjny. Co ciekawe, braki w finansowaniu nie uderzyły w krytykowaną agencję ICE, której środki zagwarantowała ubiegłoroczna ustawa przeforsowana przez prezydenta Trumpa. Najbardziej ucierpieli pracownicy TSA, którzy po okrojonej wypłacie sprzed ponad tygodnia, w piątek 20 marca zostali całkowicie pozbawieni swoich wynagrodzeń. Skutki tej sytuacji natychmiast uderzyły w podróżnych, gdy w weekend po prostu zabrakło personelu obsługującego lotniskowe bramki. Dziennik „Atlanta Journal-Constitution” donosił, że na najbardziej zatłoczonym lotnisku Hartsfield-Jackson w Atlancie czas oczekiwania do punktów kontrolnych wydłużył się w niedzielę do absurdalnych pięciu godzin.

Szef Departamentu Transportu USA Sean Duffy odniósł się do sprawy w niedzielę, 22 marca. Na antenie stacji ABC News poinformował, że z pracy w administracji TSA zrezygnowało już prawie czterystu wyszkolonych funkcjonariuszy. - Myślę, że w czwartek, piątek i sobotę przyszłego tygodnia zobaczymy, jak coraz więcej agentów TSA rezygnuje z pracy lub po prostu nie pojawia się w pracy – stwierdził. Urzędnik nie krył swoich obaw dotyczących pogarszającej się sytuacji i ostrzegał opinię publiczną, że gigantyczne zatory zaobserwowane w ubiegły weekend na nowojorskich lotniskach JFK oraz LaGuardia mogą drastycznie rosnąć w najbliższym czasie.

Donald Trump reaguje na kryzys. Agenci ICE wesprą kontrole

W odpowiedzi na eskalujący paraliż komunikacyjny w niedzielne popołudnie zareagowała głowa państwa. Prezydent Donald Trump opublikował w swoich mediach społecznościowych oficjalny komunikat, w którym zadeklarował natychmiastowe oddelegowanie dodatkowych sił w postaci agentów imigracyjnych ICE do amerykańskich portów lotniczych.

Realizację tego operacyjnego planu prezydent przekazał bezpośrednio w ręce Toma Homana. Urzędnik w wywiadzie udzielonym stacji CNN zagwarantował, że oddelegowane siły imigracyjne nie będą brały udziału w bezpośrednich przeszukaniach i weryfikowaniu tożsamości wylatujących osób. Główne zadanie nowych funkcjonariuszy to wsparcie przeciążonych patroli terminalowych oraz zabezpieczenie dróg ewakuacyjnych i głównych wejść do budynków. Podróżni odprawiani w poniedziałek w takich miastach jak Atlanta, Newark, Nowy Orlean oraz Nowy Jork zauważyli już zresztą obecność nowych mundurowych na terminalach. Informację o pomyślnym rozmieszczeniu tych oddziałów oficjalnie potwierdził sam Biały Dom, publikując odpowiedni wpis za pośrednictwem platformy X.