Awaryjne lądowanie samolotu z Egiptu. Wszystko przez ten błąd pasażerki

2026-05-25 15:17

Lot z Egiptu do Wielkiej Brytanii zamienił się w wyjątkowo stresującą podróż. Samolot linii EasyJet został przekierowany po tym, jak na pokładzie wykryto potencjalne zagrożenie związane z powerbankiem znajdującym się w bagażu rejestrowanym jednej z pasażerek.

Panika w trakcie lotu z Egiptu. Kapitan zawrócił samolot przez jeden przedmiot!

i

Autor: /pixabay.com/ Pexels.com

Awaryjne lądowanie samolotu z Egiptu. Komunikat pilota wywołał panikę

Lot obsługiwany przez linie EasyJet rozpoczął się w egipskiej Hurghadzie i miał zakończyć w brytyjskim Luton, jednak plany uległy zmianie. W pewnym momencie pilot przekazał przez głośniki niepokojącą wiadomość, w której zaznaczył jednoznacznie, że „Jest coś, czego nie powinniśmy mieć w luku bagażowym”. Pasażerowie nie otrzymali żadnych dodatkowych informacji, dlatego wielu z nich zaczęło wyobrażać sobie najgorsze scenariusze. Maszyna w trybie natychmiastowym zmieniła swój dotychczasowy kurs.

Lądowanie w Rzymie po zmianie kursu. Relacja z pokładu

Samolot zaczął zmieniać kurs i obniżać wysokość. Swoimi wspomnieniami z tego lotu podzielił się 57-letni Paul Casterton, którego szczegółową relację opublikował popularny brytyjski portal "The Sun".

- Nagle samolot zmienił kierunek i zaczął schodzić. Trudno było nie obawiać się najgorszego. Było stresująco, dopóki nie wylądowaliśmy

- opowiadał mężczyzna. Samolot brytyjskiego przewoźnika wylądował bezpiecznie na płycie lotniska w Rzymie dokładnie we wtorek o godzinie 23:30. Właśnie po wylądowaniu i opuszczeniu pokładu, cała sytuacja została ostatecznie wyjaśniona przez załogę.

Niebezpieczny powerbank w bagażu. Pasażerka przyznała się do błędu

Głównym powodem zamieszania okazała się lekkomyślność jednej z pasażerek, która poinformowała personel pokładowy o pozostawionym w walizce podłączonym do prądu urządzeniu. Sprzęt elektroniczny ładujący się w luku bagażowym to poważne ryzyko wybuchu trudnego do opanowania pożaru w czasie lotu. Kiedy reszta pasażerów linii lotniczej dowiedziała się o prawdziwej przyczynie międzylądowania, poczuła spory spokój, ponieważ wykluczono wcześniej podejrzewany atak terrorystyczny.

- Poczuliśmy niemal ulgę, gdy kobieta się przyznała. Dzięki Bogu to nie była bomba w luku bagażowym. Informacja o prawdziwym powodzie naszej zmiany trasy rozeszła się szybko. To była nie lada próba, ale przede wszystkim ulga, że ​​wszyscy są cali i zdrowi

- relacjonował szczegółowo Paul Casterton w wypowiedzi zacytowanej przez portal "The Sun".

Noc na włoskim lotnisku i oficjalne oświadczenie linii EasyJet

Jak relacjonują brytyjskie media, po nieplanowanym postoju w stolicy Włoch część pasażerów spała w pobliskich hotelach, natomiast reszta przebywała na terenie terminala. Start zastępczej maszyny lecącej do Luton wyznaczono na godzinę 14:00 następnego dnia. Władze lotniczej spółki opublikowały w tej sprawie krótki komunikat.

- Lot EZY2618 z Hurghady do Luton 19 maja został przekierowany na lotnisko Rzym-Fiumicino, ponieważ załoga została poinformowana, że ​​powerbank ładuje się w bagażu. Kapitan następnie zmienił lot z ostrożności, zgodnie z przepisami bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo jest naszym najwyższym priorytetem. Przepraszamy wszystkich pasażerów za wszelkie niedogodności

- informuje w oświadczeniu brytyjski przewoźnik, o którym wspomina dziennik "The Sun".