Polski prom odebrał sygnał SOS. Skomplikowana akcja ratunkowa na Bałtyku

Na Morzu Bałtyckim rozegrała się dramatyczna akcja ratunkowa. W czwartkowe popołudnie polski prom „Polonia” przechwycił sygnał SOS od załogi jachtu, który znajdował się daleko od brzegu. Wkrótce potem ruszyła złożona operacja, w którą zaangażowani byli niemieccy ratownicy, śmigłowiec oraz jednostki wojskowe.

Biały jacht płynący przez fale. Na miniaturze obok jednostka ratownicza SAR. O akcji na Bałtyku przeczytasz w Eska.
Autor: Shutterstock

Sygnał SOS na Bałtyku. Ratownicy ruszyli do akcji po komunikacie z polskiego promu

Jak podaje portal tag24.de, około godziny 16:30 centrum koordynacyjne w niemieckiej Bremie odebrało bardzo słaby i przerywany komunikat radiowy. Jedyną informacją było to, że nadano go z obszaru Morza Bałtyckiego, na wschód od Rugii. Z treści wynikało, że na jachcie wystąpił nagły przypadek medyczny, ale kontakt szybko się urwał i nie udało się go odzyskać.

Przez dłuższy czas dokładne położenie wzywającej pomocy jednostki pozostawało zagadką. Przełom nastąpił, gdy polski prom „Polonia” odebrał kolejny, tym razem czytelny sygnał SOS. Pozwoliło to ustalić, że jacht jest oddalony o około 37 kilometrów na wschód od Rugii, a załoga pilnie potrzebuje interwencji medycznej.

Śmigłowiec nad morzem. Trudne warunki pogodowe utrudniały pracę ratownikom z Sassnitz

Gdy tylko potwierdzono pozycję jachtu, od razu zaalarmowano ratowników z Sassnitz. Do działań ratunkowych wysłano śmigłowiec oraz kilka jednostek pływających, w tym znajdujący się niedaleko okręt Marine-Boot „Bad Bevensen”.

Jako pierwszy do jachtu dotarł śmigłowiec. Jednak z powodu silnego wiatru i wysokich fal bezpośrednie opuszczenie ratowników na 7,5-metrowy jacht okazało się niemożliwe. Lekarz i sanitariuszka musieli zmodyfikować plan – opuścili się na pokład dużego niemieckiego krążownika ratowniczego „Harro Koebke”.

Następnie przesiedli się na mniejszą jednostkę „Notarius” i udali w stronę jachtu, aby udzielić pomocy żeglarzowi zmagającemu się z chorobą morską.

Sonda
Pływałeś kiedyś jachtem?

Żeglarz uratowany. Skomplikowana ewakuacja z jachtu na Bałtyku

Ratownicy najpierw zabezpieczyli poszkodowanego na pokładzie jachtu, a następnie przenieśli go na „Notariusa”, którym popłynęli do Sassnitz. Tuż po godzinie 20:00 pacjent trafił pod opiekę załogi pogotowia ratunkowego na lądzie.

W międzyczasie okręt „Bad Bevensen” przyjął na pokład drugiego członka załogi, a niszczyciel min Bundeswehry rozpoczął holowanie jachtu w stronę Rugii. Gdy transport medyczny się zakończył, „Notarius” powrócił, odebrał drugiego żeglarza i dokończył holowanie jachtu do portu.

Wielowątkowa akcja na Bałtyku. Doskonała współpraca służb uratowała życie żeglarzy

Wielogodzinna operacja wymagała idealnej koordynacji działań różnych podmiotów – począwszy od załogi polskiego promu, poprzez niemieckich ratowników, aż po jednostki wojskowe na Bałtyku. Błyskawiczna reakcja i zaangażowanie pozwoliły na ocalenie dwóch żeglarzy, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie daleko od brzegu.

Najpiękniejsze polskie żaglowce zapozowały do historycznego zdjęcia