Polak uwięziony w windzie WTC. Ocaliła ich mosiężna ściągaczka do szyb!

To miał być zwykły dzień w pracy dla Jana Demczura, Polaka myjącego szyby w Północnej Wieży World Trade Center. Kiedy w budynek uderzył samolot, mężczyzna utknął w windzie wraz z innymi osobami. Polak zachował zimną krew i uratował ludzi. Po latach spotkał się z ocalonymi.

Zamach na World Trade Center, który miał miejsce 11 września 2001 roku, to jedno z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii nowożytnej. Wśród morza cierpienia i chaosu można jednak odnaleźć historie pełne determinacji i niezwykłej woli walki o przetrwanie. Jednym z takich przypadków jest los Jana Demczura, który zarabiał na życie, myjąc okna w Północnej Wieży WTC. Polak nie rozstawał się ze swoim sprzętem: wiadrem, płynem do szyb i mosiężną ściągaczką.

Właśnie zadebiutował nowy film dokumentalny zatytułowany „9/11: Reunited”, który można obejrzeć na platformie Disney+. Produkcja, będąca owocem współpracy National Geographic oraz 9/11 Memorial & Museum, ukazuje pierwsze po ćwierćwieczu spotkanie polskiego emigranta z osobami, którym w tym tragicznym dniu ocalił życie.

Dramat na 67. piętrze. Winda zaczęła spadać

Tuż przed godziną 9:00 Jan Demczur znajdował się w ekspresowej windzie towarowo-osobowej, zmierzając na górne piętra Północnej Wieży. Razem z nim w środku było kilku innych mężczyzn, w tym George Phoenix i John Paczkowski. Byli w okolicy 67. piętra, gdy budynkiem wstrząsnęła potężna eksplozja po tym, jak z ogromną prędkością uderzył w niego porwany samolot pasażerski.

Kilkanaście pięter niżej hamulce awaryjne z potężnym szarpnięciem zatrzymały spadającą kabinę. Nastąpiła ciemność, a do środka zaczął przedostawać się dławiący dym.

- Początkowo wszyscy byliśmy stosunkowo spokojni, ale kiedy dym zaczął wdzierać się do środka, wybuchła panika. Rozszerzyliśmy drzwi i zobaczyliśmy tylko ślepą ścianę szybu z wydrapaną kredą liczbą '50'. Zrozumieliśmy, że spadliśmy o 15 pięter i nikt po nas nie idzie 

- relacjonuje w dokumencie George Phoenix.

Ucieczka z pułapki. Ściągaczka na ratunek

Podczas gdy pozostali pasażerowie windy byli w stanie skrajnego przerażenia, polski pracownik wykazał się niesamowitym opanowaniem.

- Spojrzeliśmy na siebie. Chwyciłem wycieraczkę do szyb 

- mówi w dokumencie „9/11: Reunited” Jan Demczur.

Mężczyzna sięgnął po swoje narzędzie pracy - mosiężną ściągaczkę. Odłączył od niej ostrze i rozpoczął żmudny proces wydrapywania otworu w ścianie z płyt gipsowo-kartonowych.

Uwięzieni na zmianę drapali ścianę. W pewnym momencie wyślizgnięte z rąk ostrze spadło w szczelinę szybu.

- Nasze serca po prostu się zatrzymały. Byliśmy przekonani, że to koniec

- opowiada w filmie jeden z ocalonych.

Polak nie dawał za wygraną. Używając samego mosiężnego uchwytu, z determinacją rozbijał ścianę, aż w końcu udało się stworzyć otwór wystarczająco duży, by można było przez niego przejść. Okazało się, że wydrążony tunel prowadzi prosto do toalety na 50. piętrze, przez którą wszyscy zdołali się wydostać.

Ostatnie chwile przed upadkiem wieży i walka z traumą

Mężczyznom udało się dotrzeć do schodów i wybiec z budynku. Zaledwie pięć minut po ich ucieczce Północna Wieża runęła, pozbawiając życia tysiące ludzi. Mosiężna ściągaczka Polaka okazała się przepustką do życia.

Jednakże, doświadczenia z tego dnia pozostawiły trwały ślad na psychice Jana. O swoich zmaganiach z ogromną traumą otwarcie opowiedział przed kamerami.

- Przez rok nie mogłem spać, trząsłem się. To był koszmar

- wspomina w produkcji Disney+ polski bohater.

Emocjonalne spotkanie i niezwykła pamiątka

W kulminacyjnym momencie pierwszego odcinka dokumentu, po upływie 25 lat, Jan Demczur wreszcie spotyka się ze swoimi towarzyszami z windy, Johnem Paczkowskim i George'em Phoenixem. Spotkanie pełne jest emocji, padają wzruszające uściski i łzy.

- Nigdy nie rozumiałem, jak Jan zdołał zachować tak niezwykły spokój. Wszyscy panikowaliśmy, a ten człowiek, którego widywałem na co dzień na korytarzach, po prostu wziął swoje narzędzie i uratował nam życie

- wyznaje przed kamerą John Paczkowski.

- Gdyby nie Jan, żaden z nas nie siedziałby tutaj dzisiaj. Nie byłoby nas na tym świecie. Zawdzięczamy mu wszystko

- podsumowuje ze łzami w oczach George Phoenix.

Opowieść o niezłomności i poświęceniu polskiego pracownika na stałe wpisała się w historię wydarzeń z 11 września. Co więcej, uchwyt, dzięki któremu wydrążono drogę ratunku, nie przepadł w gruzach - Jan Demczur wyniósł go podczas ewakuacji.

Dziś ten niepozorny, mosiężny przedmiot stanowi jeden z najważniejszych i najbardziej wzruszających eksponatów w nowojorskim National September 11 Memorial & Museum, będąc namacalnym dowodem na to, że nawet w obliczu największego koszmaru ludzka odwaga i odrobina szczęścia mogą uratować życie.

Rolki