11 września 2001. 102 minuty, które zmieniły świat. Tak wyglądał ten dzień minuta po minucie

Równo 25 lat temu bieg historii uległ nieodwracalnej zmianie po serii czterech skoordynowanych ataków terrorystycznych na terytorium Stanów Zjednoczonych. Porwane przez zamachowców samoloty zabiły 11 września 2001 roku blisko trzy tysiące bezbronnych ofiar, w tym pasażerów, pracowników biurowych oraz spieszących na ratunek funkcjonariuszy. Zestawiamy szczegółową chronologię tego tragicznego poranka, który rozegrał się na oczach milionów ludzi. Sprawdź przebieg tych wstrząsających godzin krok po kroku.

Tragiczny bilans ataków z 11 września obejmuje prawie trzy tysiące ofiar śmiertelnych, wśród których znaleźli się m.in. członkowie załóg lotniczych, pasażerowie oraz zwykli pracownicy biurowi. Najwyższą ofiarę ponieśli jednak przedstawiciele służb ratunkowych, którzy natychmiast udali się w rejon katastrofy, ponieważ w płonących zgliszczach śmierć poniosło 343 strażaków, 71 policjantów oraz ratownicy medyczni, dla których akcja ratunkowa w sercu Nowego Jorku okazała się ostatecznym poświęceniem.

Obecnie w archiwach jest ogromna baza wstrząsających dowodów z tamtego okresu, która stanowi cenne świadectwo historyczne. Zarchiwizowane materiały obejmują rejestratory lotu, odtajnione zapisy połączeń oraz tysiące połączeń z numeru 911. Zgromadzone taśmy kryją między innymi rozpaczliwe wołanie o ratunek osób uwięzionych powyżej strefy pożaru w World Trade Center, pełne grozy zgłoszenie stewardesy Betty Ong o uprowadzeniu samolotu czy wreszcie ostatnie słowa kierowane przez uwięzionych pasażerów do swoich bliskich na automatycznych sekretarkach.

Poniższe zestawienie precyzyjnie rekonstruuje tamten wtorkowy poranek, dokładnie odtwarzając bieg dramatycznych zdarzeń. Warto prześledzić te przełomowe 102 minuty, które całkowicie przeobraziły współczesną geopolitykę i porządek na całym świecie.

Zamachy 11 września 2001. Ostatnie chwile przed atakiem terrorystycznym

Zanim doszło do tragedii, obywatele na Wschodnim Wybrzeżu, w tym w Waszyngtonie i Nowym Jorku, przygotowywali się do rozpoczęcia normalnego dnia. W portach lotniczych odbywały się standardowe i całkowicie rutynowe procedury bezpieczeństwa.

O godzinie 5:45 bramki bezpieczeństwa w porcie lotniczym w Portland w stanie Maine przekracza 33-letni Mohamed Atta w towarzystwie Abdulaziza al-Omariego. Ten z wykształcenia architekt i dowódca grupy uderzeniowej, posiadający za sobą szkolenie lotnicze na Florydzie, koordynował cały plan zamachów. Obaj mężczyźni wchodzą na pokład samolotu lecącego do Bostonu, by tam przesiąść się do samolotu będącego ich ostatecznym celem.

Dokładnie o 7:59 z bostońskiego lotniska Logan startuje Boeing 767 należący do American Airlines, oznaczony jako lot 11, zmierzający do Los Angeles. Wewnątrz maszyny przebywa 11 osób z załogi, 81 podróżnych oraz pięciu napastników kierowanych przez Mohameda Attę, który wykupił miejsce w strefie biznesowej, znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie kabiny pilotów.

Kwadrans później, o 8:14, ten sam port lotniczy opuszcza lot 175 linii United Airlines, zabierając na pokład 65 ludzi. Równocześnie, tysiące metrów nad ziemią, ekipa Atty przejmuje siłą kontrolę nad lot 11. Napastnicy atakują personel wykorzystując rozpylony gaz łzawiący oraz ostre nożyki do tapet, co skutkuje ranami u stewardes oraz śmiercią pasażera Daniela Lewina.

Zaledwie pięć minut później, o 8:19, stewardesa Betty Ong po cichu wykorzystuje interkom, by skontaktować się z centrum American Airlines w Raleigh-Durham. Zarejestrowana taśma utrwaliła jej niezwykle spokojny, choć dramatyczny komunikat: „Ktoś został pchnięty nożem w klasie biznes. Chyba rozpylili gaz... nie możemy oddychać. Nie wiem, ale myślę, że zostaliśmy porwani”. To pierwsze ostrzeżenie przekazane na ziemię z porwanej maszyny.

Zegar wskazuje 8:24, kiedy główny zamachowiec usiłuje nadać wiadomość do zastraszonych ludzi w samolocie, jednak błędnie uruchamia łączność z naziemną wieżą. Służby lotnicze odbierają wówczas komunikat wypowiedziany stanowczym tonem: „Mamy kilka samolotów. Po prostu siedźcie cicho, a nic wam się nie stanie. Wracamy na lotnisko”. Dzięki tej fatalnej wpadce kontrolerzy zdobywają ostateczną pewność co do utraty panowania nad Boeingiem przez prawowitą załogę.

O godzinie 8:42 pas startowy portu Newark w New Jersey opuszcza maszyna United Airlines realizująca lot 93. Wewnątrz tego czwartego w kolejności porwanego samolotu znajduje się łącznie 44 ludzi.

Samolot uderza w World Trade Center. Dramat w sercu Nowego Jorku

W pierwszych chwilach po zdarzeniu powszechnie sądzono, że na nowojorskim niebie miał miejsce tragiczny w skutkach incydent lotniczy z udziałem niewielkiego samolotu turystycznego.

O godzinie 8:46 lot American Airlines 11, prowadzony przez Mohameda Attę, z premedytacją uderza w Północną Wieżę kompleksu WTC 1. Maszyna wbija się w elewację pomiędzy 93. a 99. piętrem z ogromną szybkością sięgającą 790 km/h. Szybami windowymi błyskawicznie ścieka płonąca nafta lotnicza, która doprowadza do serii wybuchów na parterze oraz niższych piętrach. Osoby znajdujące się powyżej strefy uderzenia tracą jakąkolwiek szansę na opuszczenie budynku.

Gdy na zegarach wybija 8:50, urzędujący prezydent USA uczestniczy w spotkaniu z uczniami w placówce edukacyjnej w Sarasocie. Współpracownicy przekazują George'owi W. Bushowi wstępne ustalenia, sugerujące kolizję małego, dwusilnikowego statku powietrznego z nowojorskim wieżowcem.

O 8:52 na pokładzie lotu 175 wybucha panika, gdy sterroryzowani ludzie widzą egzekucję pilotów dokonaną przez zamachowców. Podróżni chwytają za słuchawki, próbując pożegnać się z krewnymi. Wówczas Brian Sweeney zostawia żonie Julie wiadomość głosową: „Cześć, Jules. Tu Brian. Słuchaj, jestem w porwanym samolocie. Jeśli sprawy nie pójdą dobrze... chcę tylko, żebyś wiedziała, że bardzo cię kocham. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy”. W ten sposób prawda o porwaniu dotarła do kolejnych cywilów.

Lot 175 uderza w drugą wieżę WTC. Reakcja prezydenta Busha

Uderzenie samolotu w kolejny wieżowiec przekreśliło wszelkie wątpliwości dotyczące charakteru zdarzenia. Stacje telewizyjne transmitujące na żywo moment wlotu ogromnej maszyny pasażerskiej w budynek udowodniły milionom widzów, że nie może być mowy o nieszczęśliwym zbiegu okoliczności.

Minutę po 9:00 porywacz Marwan al-Shehhi precyzyjnie naprowadza lot United 175 na Południową Wieżę WTC 2. Rozpędzony do ponad 900 km/h samolot wbija się ukośnie między 77. a 85. poziom. Gwałtowny manewr maszyny w samym momencie zderzenia cudownie oszczędził jednak klatkę schodową A, umożliwiając ucieczkę i przetrwanie grupie osiemnastu osób przebywających w wyższych partiach budynku.

Jest 9:05, kiedy w klasie szkolnej na Florydzie zjawia się Andrew Card. Szef gabinetu pochyla się nad George'em W. Bushem, dyskretnie przekazując mu dramatyczną informację: „Drugi samolot uderzył w drugą wieżę. Ameryka została zaatakowana”. Przywódca Stanów Zjednoczonych powstrzymuje emocje, nie chcąc wywoływać poruszenia przed kamerami i uczniami obserwującymi jego wizytę.

Trzydzieści dwie minuty później samolot lotu American Airlines 77 rozbija się o Pentagon. Pilotowany przez Haniego Hanjoura samolot wlatuje w zachodnią część siedziby departamentu obrony przy prędkości 853 km/h. Śmierć na miejscu ponosi nie tylko 59 pasażerów i członków załogi, ale także 125 cywilów i żołnierzy pełniących tego dnia służbę w centrum dowodzenia sił zbrojnych w Waszyngtonie.

O godzinie 9:45 zapada bezprecedensowa decyzja w dziejach amerykańskiego lotnictwa. Dyrektor operacyjny FAA, Ben Sliney, wydaje rozkaz całkowitego wstrzymania ruchu na niebie nad całym państwem. Załogi ponad czterech i pół tysiąca znajdujących się w locie samolotów otrzymują bezwzględne polecenie natychmiastowego sprowadzenia maszyn na ziemię w dowolnych dostępnych portach lotniczych.

Bohaterski bunt pasażerów lotu 93. Zawalenie się wież WTC

W czasie, gdy funkcjonariusze nowojorskiej policji i straży pożarnej ryzykowali życie idąc na górę dymiących klatek schodowych, by ewakuować cywilów, wysoko nad ziemią ważyły się losy najważniejszych instytucji w państwie.

Dzięki licznym kontaktom z rodzinami, o godzinie 9:57 uwięzieni w locie United 93 dowiadują się o rozbiciu się samolotów w Waszyngtonie i na Manhattanie. Szybko orientują się, że napastnicy zamierzają użyć ich jako śmiercionośnej broni. Inicjatorzy oporu, tacy jak Jeremy Glick czy Todd Beamer, przeprowadzają błyskawiczną naradę i postanawiają odbić kabinę pilotów, a ten ostatni przekazuje kultowe dziś zdanie: „Jesteście gotowi? Ok, zróbmy to!” („Let's roll!”).

Po upływie niespełna godziny od kolizji, o 9:59, potężny wieżowiec WTC 2 zawala się na oczach milionów widzów śledzących to, co dzieje się w Nowym Jorku. Ekstremalne temperatury pożaru dochodzące do 1000 stopni Celsjusza krytycznie osłabiły nośność stalowego szkieletu, przez co cały budynek runął w zaledwie dziesięć sekund. Pod gruzami giną setki uwięzionych ludzi i funkcjonariuszy, a okoliczne przecznice pochłania ogromna fala toksycznego pyłu i rakotwórczego azbestu.

Zegar wybija 10:03, gdy bohaterowie lotu 93 forsują drzwi do kokpitu za pomocą gastronomicznego wózka. Zamachowiec Ziad Jarrah orientuje się, że misja poniosła klęskę i pikuje prosto w dół, rozbijając samolot na polach w okolicach Shanksville w stanie Pensylwania z prędkością rzędu 900 km/h. Ich poświęcenie udaremniło zniszczenie domniemanego celu porywaczy, za jaki uważa się gmach amerykańskiego Kapitolu.

Dokładnie o godzinie 10:28 ostatecznie zawala się WTC 1. Konstrukcja Północnej Wieży wytrzymała zaledwie godzinę i czterdzieści dwie minuty od chwili wlotu Boeinga 767, a jej gwałtowne zniszczenie pociągnęło za sobą dewastację reszty infrastruktury i przyległych dróg.

Ostatni akt destrukcji kompleksu następuje o 17:20, kiedy to na skutek niszczycielskich pożarów podsyconych płonącymi szczątkami bliźniaczych wieżowców zawala się 47-kondygnacyjny budynek WTC 7. Obiekt został na szczęście opuszczony ze sporym wyprzedzeniem, co uchroniło służby przed kolejnymi ofiarami śmiertelnymi.

Ewakuacja Manhattanu i ostateczny bilans ofiar 11 września 2001

Zaraz po zawaleniu się wieżowców południowa część nowojorskiego Manhattanu znalazła się w całkowitej izolacji komunikacyjnej od reszty kraju.

Sytuacja wymusiła zainicjowanie operacji Boatlift, która przeszła do historii jako najpotężniejsza morska akcja ratunkowa w dziejach ludzkości. Załogi rejsowych statków, promów, prywatnych żaglówek oraz holowników zjednoczyły siły, by wyciągnąć ludzi ze strefy zero. Na przestrzeni dziewięciu godzin z zagrożonych wybrzeży sprawnie wywieziono ponad pół miliona osób, znacznie przekraczając liczebnością słynną ewakuację żołnierzy z plaż w Dunkierce.

Podsumowanie ataków z 11 września 2001 roku zamyka się w szokującej liczbie 2977 pomordowanych obywateli, do których nie dolicza się 19 islamskich ekstremistów. W tej dramatycznej statystyce znalazło się między innymi sześciu obywateli Polski, 71 funkcjonariuszy służb oraz 343 członków straży pożarnej. Zbrodnia pochłonęła ludzi w różnym wieku, poczynając od zaledwie dwuletniego dziecka, a kończąc na osobie w wieku 85 lat.

Rolki