Konflikt na linii USA-Iran winduje ceny surowców. Widmo 100 dolarów za baryłkę

2026-09-09 9:06

Koszty zakupu ropy naftowej ponownie drastycznie rosną, a wycena odmiany Brent zbliża się do psychologicznej bariery 100 dolarów. Z kolei amerykańskie paliwo WTI kosztuje już niemal 94 dolary. Bezpośrednią przyczyną giełdowych zawirowań są pogłębiające się napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, a także poważne komplikacje w tranzycie przez kluczową cieśninę Ormuz. Dalsza eskalacja konfliktu może zafundować gospodarce potężny kryzys cenowy.

Flagi Iranu i USA, żuraw naftowy, baryłki i rurociąg. O kryzysie paliwowym i wzroście cen ropy przeczytasz na Eska.
Autor: Shutterstock/ Shutterstock ceny paliw, Bliski Wschód, wojna, finanse

Cena ropy Brent rośnie. Granica 100 dolarów za baryłkę zagrożona

Sytuacja na światowych giełdach staje się wyjątkowo napięta, a inwestorzy z rosnącym niepokojem śledzą rozwój wydarzeń militarnych na Bliskim Wschodzie. Wynika to z faktu, że koszty zakupu czarnego złota błyskawicznie pną się w górę.

Za baryłkę amerykańskiej odmiany WTI z październikową datą dostawy trzeba obecnie zapłacić 93,95 dolara, co stanowi giełdowy skok na poziomie 0,99 procent w porównaniu do poprzednich notowań.

Jeszcze dynamiczniejszy rajd w górę notuje referencyjna ropa Brent. Jej aktualna wycena osiągnęła poziom 99 dolarów za baryłkę, co oznacza rynkową zwyżkę rzędu 1,10 proc. i pokazuje skalę problemu. Do przełamania historycznej bariery stu dolarów brakuje więc już zaledwie ułamka.

Konflikt USA i Iranu winduje stawki na rynkach paliw

Bezpośrednim motorem napędowym rynkowego niepokoju są najnowsze doniesienia napływające z Zatoki Perskiej. Amerykańskie siły zbrojne oficjalnie poinformowały o zatopieniu pięciu tankowców należących do Iranu w ramach zbrojnego odwetu. Miała to być odpowiedź na wcześniejsze uderzenie irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w amerykański okręt wojskowy.

Władze w Waszyngtonie utrzymują bezkompromisowy kurs i deklarują, że nie zamierzają łagodzić polityki w regionie. Marco Rubio, pełniący funkcję amerykańskiego sekretarza stanu, wprost ostrzegł, że każda kolejna agresja ze strony irańskich sił zbrojnych na flotę USA spotka się z natychmiastowym zniszczeniem statków paliwowych przeciwnika.

Władze w Teheranie nie pozostają dłużne i równie chętnie sięgają po wojenną retorykę. Generał Ali Abdollahi, stojący na czele sztabu irańskiej armii, publicznie zadeklarował, że zniszczenie irańskich jednostek handlowych pociągnie za sobą zmasowane uderzenia w amerykańskie bazy zlokalizowane na Bliskim Wschodzie.

Tak obecnie wyglądają bohaterowie Rancza. Rozpoznaj ich po zdjęciu - QUIZ
Pytanie 1 z 11
Kim jest kobieta ze zdjęcia?
Ranczo. Zosia wróci z przytupem. Marta Dąbrowska zdradziła, co się wydarzy?

Irańskie wojsko atakuje amerykańską bazę Al-Azrak

W nocy z wtorku na środę Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej przekazał komunikat o przeprowadzeniu bezpośredniego ataku na siły Stanów Zjednoczonych. Głównym celem uderzenia zbrojnego okazała się wojskowa baza Al-Azrak, położona na terytorium Jordanii.

Jak przekazała strona irańska, zmasowany ostrzał miał na celu zniszczenie strategicznej infrastruktury wroga. Na celowniku znalazły się przede wszystkim miejsca garażowania myśliwców F-35, F-16 i F-15, a także schrony przeznaczone dla amerykańskich maszyn bojowych.

Eskalacja napięcia obejmuje jednak nie tylko cele stricte wojskowe. Irańskie siły militarne zapowiedziały akcje odwetowe również wobec komercyjnych tankowców operujących w rejonie Bahrajnu oraz Kuwejtu, a załogi tych statków otrzymały jednoznaczne wezwanie do natychmiastowej ewakuacji ze swoich pokładów.

Teheran stanowczo argumentuje te agresywne działania rzekomym zaangażowaniem wspomnianych państw arabskich w koalicję antyirańską. Głównym powodem zarzutów ma być fakt, że rządy tych krajów akceptują stacjonowanie na swoich terytoriach jednostek wojskowych pod amerykańską flagą.

Cieśnina Ormuz zablokowana. Transport ropy sparaliżowany

Analitycy rynku energetycznego najmocniej obawiają się jednak długoterminowej blokady cieśniny Ormuz. Stanowi ona zdecydowanie jeden z najbardziej newralgicznych węzłów tranzytowych na globalnej mapie surowcowej, o czym świadczą dane rynkowe. W stabilnych warunkach to właśnie tym szlakiem transportowane jest około 20 procent całego światowego eksportu gazu i ropy naftowej.

Od momentu wybuchu otwartego konfliktu żegluga w tym kluczowym rejonie świata została praktycznie zatrzymana. Władze w Teheranie zaczęły kategorycznie domagać się uzyskania specjalnych zezwoleń na tranzyt handlowy, czemu otwarcie sprzeciwia się administracja Stanów Zjednoczonych oraz niektóre kraje arabskie.

Jakiekolwiek utrudnienia i zatory w płynności przepływu statków natychmiast uderzają w całe łańcuchy dostaw. Przerwy w transporcie surowca bardzo szybko znajdują swoje negatywne odzwierciedlenie na giełdowych wykresach cenowych, generując potężną panikę zakupową.

Skok cen ropy naftowej o ponad 60 procent

Dynamika tegorocznych podwyżek jest całkowicie bezprecedensowa i budzi uzasadniony lęk ekonomistów. Od początku stycznia rynkowa wycena surowca typu Brent poszybowała w górę o przeszło 60 procent, obecnie balansując na niebezpiecznej granicy trzycyfrowych wartości giełdowych.

„Globalne zapasy ropy i jej rezerwy pogarszają się, a USA i Iran kontynuują kontrataki i ostrzeżenia” – ocenia wprost Darrell Fletcher, zajmujący stanowisko dyrektora zarządzającego do spraw rynków towarowych w instytucji Bannockburn Capital Markets.

Tę trudną sytuację potwierdzają również wyceny gotowych produktów rafineryjnych. Jeszcze mocniejsze wzrosty dotyczą chociażby oleju napędowego, który drożeje w zatrważającym tempie na wielu rynkach. Wynika to z faktu, że wojenna zawierucha dotarła także na akwen Morza Czerwonego, a gigantyczną presję wywiera równolegle przeciągający się konflikt zbrojny między Rosją a Ukrainą.

Ceny diesla w USA najwyższe od połowy 2022 roku

Na ogromnym amerykańskim rynku stawki detaliczne i hurtowe za olej napędowy wybiły do poziomów, których nie notowano od dłuższego czasu, zrównując się z rekordami z połowy 2022 roku.

Tak drastyczne piki cenowe niosą ze sobą olbrzymie ryzyko destabilizacji dla całej krajowej, a nawet światowej ekonomii. Trzeba pamiętać, że popularny diesel to fundament nie tylko dla logistyki kołowej, ale też dla funkcjonowania wielkiego rolnictwa, systemów ogrzewania domów oraz sektora ciężkiej energetyki.

Wzrost podstawowych wydatków operacyjnych na klasyczne paliwa błyskawicznie napędza niszczycielską spiralę inflacyjną w każdej branży. Rosnące z dnia na dzień koszty utrzymania flot ciężarowych i maszyn przemysłowych nieuchronnie doprowadzą do skoku cen żywności oraz wszelkich towarów codziennego użytku wystawianych na sklepowych półkach.

Wybory w USA a rosnące koszty życia. Apel Donalda Trumpa

Drogie tankowanie na stacjach benzynowych to także gigantyczny problem wizerunkowy i polityczny dla byłego prezydenta Donalda Trumpa. Społeczeństwo amerykańskie z ogromnym niepokojem odczuwa galopujący wzrost podstawowych kosztów utrzymania we własnym kraju, a przed zbliżającymi się jesiennymi wyborami uzupełniającymi każdy, nawet najmniejszy impuls inflacyjny, może całkowicie przetasować polityczną układankę.

Mając pełną świadomość zagrożenia, były gospodarz Białego Domu wywierał w ubiegłym tygodniu silny nacisk na rodzime rafinerie, aby podmioty te maksymalnie podkręciły moce przerobowe w zakresie rafinacji oleju napędowego oraz standardowej benzyny.

Jak na razie jednak optymizmu brakuje, a atmosfera na kluczowych, surowcowych parkietach giełdowych pozostaje niezwykle nerwowa i chwiejna. Dalsze podsycanie sporu bliskowschodniego może w bardzo krótkim czasie wypchnąć hurtowe ceny ropy ponad barierę 100 dolarów, co w drastyczny sposób uderzy w portfele wszystkich tankujących kierowców w niemal każdym zakątku świata.

By nie zabrakło paliwa, leków i wody. Logistyka w czasie kryzysu | WTO

Rolki