Gdy 11 września 2001 roku uprowadzone samoloty uderzyły w bliźniacze wieże, w Nowym Jorku zapanował chaos . Na ulicach Dolnego Manhattanu przebywały wtedy także Polacy. W pierwszych godzinach po katastrofie dziennikarze „Super Expressu” zbierali relacje na gorąco, rozmawiając z naocznymi świadkami i polskimi wolontariuszami uczestniczącymi w działaniach ratowniczych.
Z dawnych wydań gazety bije obraz totalnego zamieszania, paniki, ale jednocześnie heroicznej postawy Polonii.
Polak wspomina 11 września: "Żywi ludzie wyskakują z budynku"
W poruszającym materiale na 2. stronie „Super Expressu” z 12 września 2001 roku zamieszczono wspomnienia Witolda Strzelczyka, bezpośredniego świadka zamachu. Jego relacja ukazuje przerażenie w pierwszych momentach po katastrofie:
- Usłyszeliśmy wybuch. Wyskoczyłem na balkon i stanąłem jak wryty. Na całej szerokości jednego z budynków WTC - ogień. Papiery leciały jak na defiladzie, spadały kawałki blachy, dym. Ludzie zaczęli krzyczeć, co się dzieje?
- mówił Witold Strzelczyk, cytowany przez „Super Express”.
W pewnej chwili Polak zaczął obserwować osoby spadające z najwyższych pięter płonących wież.
- Nigdy nie zapomnę widoku ludzi wyskakujących z okien World Trade Center... Widzę, że leci coś w dół. Nagle uświadomiłem sobie... To żywi ludzie wyskakują z budynku. Człowiek w ciemnym garniturze machał rękami i nogami, jakby chciał wyhamować pęd... Nie dochodziło to do naszej świadomości. Kolejni ludzie wyskakujący z okien, niektórzy trzymali się za ręce... nie mogłem na to patrzeć
- opisywał drżącym głosem Witold Strzelczyk.
Kiedy w drugą wieżę uderzył samolot i kompleks zaczął się zapadać, miasto przykryła potężna chmura pyłu.
- Na dole stał tłum. To był rodzaj zbiorowej hipnozy... Wtem wali się druga wieża. Ogromna chmura kurzu i uciekająca przed nią rzeka ludzi. To było niesamowite. Piękny dzień, słońce, relaksująca rzeka, a z drugiej strony widok Manhattanu w kłębach dymu...
- podsumował Witold Strzelczyk dla „Super Expressu”.
Pomagał w WTC: "Pojechałem tam jako ochotnik"
Porażającym dowodem odwagi są wspomnienia 20-letniego wtedy Sebastiana Nowosada z nowojorskiego Greenpointu (pochodzącego z okolic Białegostoku). Zaraz po upadku budynków Polak stawił się w punkcie Javits Center, gdzie założył kask, okulary, wziął latarkę i błękitny t-shirt, po czym ruszył prosto na zgliszcza.
Reporter Maciej Majewski zapisał jego dramatyczną opowieść z miejsca tragedii:
- Wynosiłem z gruzów szczątki ludzkich ciał, dusiłem się betonowym pyłem. Poszedłem na gruzy z ciekawości. Teraz naprawdę chcę pomagać
- mówił Sebastian.
Młody mężczyzna noce spędzał w gruzowisku, używając łopaty do usuwania pyłu i betonu.
- W pewnym momencie zobaczyłem ludzką stopę. Przestraszyłem się. Krzyknąłem do strażaka, ale on tylko rzucił mi worek i kazał mi do niego wrzucić tę stopę... Praca jest mordercza, odgarniałem gruz od wtorkowego wieczoru do 6 rano w środę
- relacjonował Nowosad.
Polonia po 11 września. Był gotów walczyć za Amerykę
Na stronach „Super Expressu” opisywano również koszmar polskich rodzin, które przez długie godziny oczekiwały na sygnał od swoich bliskich, pracujących w okolicach Wall Street i WTC. Sieć telefoniczna była całkowicie sparaliżowana.
Zamachy zmobilizowały Polonię. Na lotnisku JFK wysłannicy gazety natknęli się na Piotra Frankowskiego z Greenpointu, który po pierwszych doniesieniach o atakach natychmiast skrócił wakacje w kraju i wsiadł w pierwszy lot z Warszawy do Stanów.
Mężczyzna wiedział dokładnie, gdzie jest jego miejsce w tych trudnych momentach.
- Wróciłem z wakacji w Polsce, bo tu jest moje miejsce. Wszystko to, co zdarzyło się w Ameryce, śledziłem w telewizji. Zdaję sobie sprawę, że z racji mojego młodego wieku mogę zostać powołany do wojska. Gdy tak się stanie, pójdę i będę walczył za mój nowy kraj
- tłumaczył „Super Expressowi” Piotr Frankowski.
Relacje w "Super Expressie". Polacy świadkami ataków 11 września
Archiwa „Super Expressu” dobitnie udowadniają, jak mocno wydarzenia z 11 września odbiły się na amerykańskiej Polonii. Od ratowników i strażaków, poprzez uciekających przed pyłem nowojorczyków, aż do polskich ochotników ze Strefy Zero - nasi obywatele brali czynny udział w tamtym koszmarze.