Pełna "lista Epsteina" już w sieci. Te nazwiska mogą być dla wielu szokiem

2026-02-16 7:36

Amerykański resort sprawiedliwości potwierdził publikację wszystkich dokumentów dotyczących sprawy Jeffreya Epsteina. W aktach pojawia się ponad 300 nazwisk, w tym byli prezydenci USA, członkowie rodziny królewskiej i gwiazdy muzyki. Udostępnione materiały wymagają jednak ostrożnej interpretacji, gdyż wrzucono do jednego worka potencjalnych winnych i osoby wspomniane zupełnie przypadkowo.

Epstein

i

Autor: Associated Press

Koniec prac nad ujawnianiem dokumentów

Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych oficjalnie poinformował Kongres o zakończeniu procesu udostępniania materiałów związanych z działalnością Jeffreya Epsteina. To finał działań wynikających z grudniowej ustawy o przejrzystości, która wymusiła na resorcie stworzenie cyfrowej bazy danych. Wcześniejsze, stopniowe publikowanie dokumentów rodziło liczne teorie spiskowe, sugerujące możliwość wykorzystywania akt do politycznego szantażu. Urzędnicy tłumaczyli jednak zwłokę koniecznością cenzurowania wrażliwych danych, takich jak wizerunki ofiar czy dane osobowe osób postronnych. Prokurator generalna Pam Bondi potwierdziła ostatecznie, że przegląd akt został sfinalizowany, a w dokumentach przewija się ponad 300 nazwisk osób publicznych.

Szokujące nazwiska i konieczny kontekst

W ujawnionych aktach pojawia się plejada gwiazd, polityków i biznesmenów. Wśród wymienionych znaleźli się m.in. Donald Trump, Joe Biden, Bill Clinton, książę Harry, Beyonce, Michael Jackson, czy Bill Gates. Należy jednak zachować daleko idącą ostrożność w interpretacji tych danych. Opublikowany spis nie rozróżnia bowiem sprawców przestępstw od osób, które jedynie przypadkowo wspomniano w korespondencji Epsteina. Obecność na liście świadczy często wyłącznie o tym, że dany człowiek znajdował się w kręgu zainteresowań miliardera lub jego współpracowników.

Doskonałym przykładem "wymieszania" charakteru tej listy są nazwiska takie jak Elvis Presley czy Marilyn Monroe, którzy z przyczyn oczywistych nie mogli brać udziału w procederze, a mimo to figurują w dokumentach. W aktach przewijało się również nazwisko Władimira Putina, z którym Epstein chciał się spotkać, choć nie ma dowodów, by do takich rozmów kiedykolwiek doszło. Lista jest więc zbiorem wszystkich wzmianek, a nie aktem oskarżenia.