Oscary 2026. Polak laureatem za film animowany „The Girl Who Cried Pearls”, a „Jedna bitwa po drugiej” zdobywa sześć statuetek
Oscary 2026 wręczone! Największym triumfatorem 98. ceremonii wręczenia Oscarów został film „Jedna bitwa po drugiej” w reżyserii Paula Thomasa Andersona, ale dla nas najważniejsza wiadomość to wygrana twórcy urodzonego w Polsce - za najlepszą krótkometrażową animację uznano dzieło Maćka Szczerbowskiego i Chrisa Lavisa, twórców „The Girl Who Cried Pearls”.
Kim jest Maciek Szczerbowski? Urodził się w Polsce, w latach 80. wyemigrował do Kanady
Wśród laureatów znalazł się także twórca urodzony w Polsce. Maciek Szczerbowski wspólnie z Chrisem Lavisem otrzymał Oscara za krótkometrażową animację „The Girl Who Cried Pearls”. Artysta wyemigrował z rodziną do Kanady w latach 80., gdzie rozwinął swoją karierę filmową. Podczas odbioru nagrody żartował, że realizacja filmu przez pięć lat wymaga cierpliwości nie tylko od twórcy, lecz także od jego bliskich.
O czym opowiada nagrodzony Oscarem film Polaka „The Girl Who Cried Pearls”?
„The Girl Who Cried Pearls” to krótkometrażowa animacja (ok. 17 minut) utrzymana w formie mrocznej, niemal baśniowej przypowieści o miłości, chciwości i cenie ludzkiego cierpienia. Akcja rozgrywa się na początku XX wieku w Montrealu. Biedny chłopak żyjący przy porcie poznaje dziewczynę, która skrywa niezwykłą tajemnicę – gdy płacze, jej łzy zamieniają się w perły. Chłopak zaczyna zbierać te perły i sprzedawać je bezwzględnemu handlarzowi, który szybko orientuje się, że może na tym zarobić fortunę. Z czasem pojawia się zasadniczy dylemat: czy wykorzystać dar dziewczyny i się wzbogacić, czy chronić ją przed cierpieniem. Chłopak jest rozdarty między uczuciem do niej a pokusą pieniędzy. Chciwy handlarz namawia go jednak, by zdobywał coraz więcej pereł – a więc w praktyce, by dziewczyna dalej płakała. Historia ma jeszcze jedną warstwę. Całą opowieść snuje dziadek, pokazując wnuczce jedną z pereł jako swój „najcenniejszy skarb”. Film jest zrealizowany w technice animacji poklatkowej (stop-motion) i utrzymany w stylistyce starej baśni – z wyraźnym morałem o tym, jak łatwo ludzkie uczucia mogą zostać wykorzystane przez chciwość
Film „Jedna bitwa po drugiej” zdobył sześć statuetek, w tym w najważniejszych kategoriach
Film „Jedna bitwa po drugiej” zdobył sześć statuetek, w tym w najważniejszych kategoriach: za najlepszy film, reżyserię oraz scenariusz adaptowany. Nagrodę aktorską w kategorii drugoplanowej odebrał – choć nieobecny na gali – Sean Penn, dla którego to już trzeci Oscar w karierze. Film Andersona opowiada historię grupy dawnych rewolucjonistów, którzy ponownie jednoczą siły, by uratować córkę jednego ze swoich towarzyszy. Oprócz wyróżnień dla reżysera i Penna, statuetki trafiły także do twórców odpowiedzialnych za montaż i casting. Cassandra Kulukundis została pierwszą osobą w historii nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej uhonorowaną Oscarem w kategorii najlepszy casting. Podczas przemówienia ze sceny przypomniała, że z Andersonem współpracuje od trzech dekad i wspólnie zrealizowali już dziesięć filmów. Kilka chwil później jej słowa okazały się prorocze – reżyser odebrał własne statuetki za reżyserię, scenariusz adaptowany oraz najlepszy film. W przemówieniu podkreślił, że sukces zawdzięcza ludziom, którzy uwierzyli w jego talent i poświęcili swój czas na wspólną pracę na planie.
Drugim najczęściej nagradzanym tytułem gali byli „Grzesznicy” Ryana Cooglera. Film zdobył cztery Oscary, m.in. za scenariusz oryginalny oraz rolę pierwszoplanową Michaela B. Jordana. Nagrodzono także muzykę Ludwiga Göranssona i zdjęcia autorstwa Autumn Durald Arkapaw. Trzy statuetki przypadły „Frankensteinowi” w reżyserii Guillermo del Toro. Akademia doceniła kostiumy Kate Hawley, charakteryzację i fryzury oraz scenografię filmu inspirowanego powieścią Mary Shelley.
Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej zdobyła Jessie Buckley za rolę Agnes w filmie „Hamnet” Chloé Zhao. W przemówieniu podkreśliła, że dzięki tej roli mogła zrozumieć siłę matczynej miłości i zadedykowała nagrodę „chaosowi serca każdej matki”. Tradycyjnie gala zakończyła się segmentem In Memoriam, w którym wspomniano twórców zmarłych w minionym roku. Osobne miejsce poświęcono Robertowi Redfordowi, legendzie kina i laureatowi Oscara za reżyserię „Zwyczajnych ludzi”.