Tragedia na południu kraju
Dramatyczne zdarzenie doszło w gwatemalskim regionie San Marcos. Z relacji miejscowych służb ratunkowych wynika, że prywatna awionetka runęła na zalesiony teren. Żadna z czterech osób podróżujących maszyną nie zdołała przeżyć uderzenia o ziemię.
W zgliszczach zidentyfikowano dokumenty tożsamości należące do Haralda Stiana Undruma i jego urodzonej w Gwatemali żony, Judith Mazariegos. Powołując się na ustalenia norweskiego dziennika „Dagbladet”, portal „Fakt” poinformował, że życie stracił 53-letni krezus oraz jego 26-letnia partnerka. Kobieta znajdowała się w szóstym miesiącu ciąży.
Razem z małżeństwem podróżował również lekarz oraz miejscowy zawodnik piłki nożnej, który pełnił funkcję pilota feralnego lotu. Obecnie trwają czynności śledcze lokalnych organów, mające na celu dokładne ustalenie czynników, które doprowadziły do upadku samolotu.
Dziedzic potężnego norweskiego koncernu
Jak podaje gazeta „Dagbladet”, Harald Stian Undrum był szóstym spadkobiercą majątku Christiana Schibsteda. Przedsiębiorstwo założone przez tego norweskiego drukarza rozrosło się do rangi giganta na skandynawskim rynku wydawniczym. Koncern posiada obecnie w swoim portfolio między innymi znane tytuły prasowe „VG” oraz „Aftenposten”.
Przyszły milioner przyszedł na świat w stolicy Wielkiej Brytanii, skąd został adoptowany przez zamożną rodzinę Schibstedów, rezydującą w prestiżowej okolicy Snarøya niedaleko Oslo. Mimo dorastania w luksusie, biznesmen regularnie trafiał na łamy gazet z powodu swoich kłopotów finansowych, a w szczególności sporów z urzędem skarbowym.
W 2005 roku mężczyzna usłyszał wyrok skazujący za „nieumyślne paserstwo”, co było pokłosiem jego roli jako poręczyciela w umowie kredytowej. Rozmawiając z dziennikarzami magazynu „Kapital”, bogacz otwarcie przyznał, że ten proces sądowy całkowicie zrujnował mu życie.
W poszukiwaniu spokoju Undrum przeniósł się na Półwysep Iberyjski w towarzystwie pierwszej żony i trójki potomstwa. W Hiszpanii zarabiał na życie, pracując jako kierowca ciężarówki. W 2022 roku wartość jego zgromadzonych dóbr wyceniano na 60 milionów koron, co w przeliczeniu daje kwotę około 23 milionów złotych.
Ucieczka z ojczyzny nie zakończyła jego batalii z norweskim fiskusem. Tylko w minionym roku tamtejsze organy podatkowe wytoczyły mu proces, domagając się zapłaty zaległych 18 milionów koron, a na poczet długu zabezpieczono część jego posiadłości.