Spis treści
Niemcy odmawiają udziału w wojnie z Iranem. MSZ zabiera głos
W wywiadzie dla stacji ARD szef niemieckiej dyplomacji odniósł się do propozycji rozszerzenia unijnej misji Aspides o cieśninę Ormuz. Jak informuje agencja DPA, ten temat zdominuje poniedziałkowe rozmowy ministrów spraw zagranicznych w Brukseli. Niemiecki minister kategorycznie wykluczył zbrojne zaangażowanie swojego kraju. Podkreślił, że Berlin oczekuje od USA jasnych deklaracji w sprawie dalszych planów i celów w sprawie Iranu. Jego zdaniem kluczem do stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie są rozmowy pokojowe, a nie eskalacja. Presję na zwiększenie obecności międzynarodowej wywierają Stany Zjednoczone. Ambasador USA przy ONZ wprost zażądał wsparcia w odblokowaniu kluczowego dla światowego transportu ropy szlaku morskiego.
"Czy będziemy wkrótce aktywną częścią tego konfliktu? Nie. Nie będziemy uczestniczyli w tym konflikcie" – powiedział niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul.
Donald Trump o żądaniach wobec sojuszników
Prezydent USA porzucił dyplomatyczny ton w kwestii zabezpieczenia transportu ropy przez cieśninę Ormuz. Donald Trump wprost domaga się wojskowego wsparcia od państw uzależnionych od dostaw surowców z Zatoki Perskiej. Podkreśla przy tym, że Stany Zjednoczone, w przeciwieństwie do Europy czy Chin, nie potrzebują bliskowschodniej ropy, a ich zaangażowanie wynika jedynie z sojuszniczych zobowiązań. Mimo narastającej presji ze strony Waszyngtonu, państwa europejskie nie wykazują chęci dołączenia do izraelsko-amerykańskich działań zbrojnych. W wywiadzie dla "Financial Times" Trump posunął się nawet do stwierdzenia, że brak reakcji może negatywnie wpłynąć na przyszłość Paktu Północnoatlantyckiego.
"Żądam, aby te kraje przybyły i chroniły swoje terytorium, bo to jest ich terytorium. To jest miejsce, z którego czerpią energię. I powinny przybyć i pomóc nam je chronić. Można by argumentować, że może w ogóle nie powinniśmy tam być, ponieważ jej nie potrzebujemy. Mamy dużo ropy naftowej. Ale robimy to. Robimy to prawie tak, jakbyśmy robili to z przyzwyczajenia, ale robimy to również dla bardzo dobrych sojuszników, których mamy na Bliskim Wschodzie" - stwierdził prezydent USA.