Spis treści
Książę Harry i Meghan Markle opuścili luksusową posiadłość. Sąsiedzi z Montecito mówią o nagłej ucieczce
Przez blisko sześć lat kalifornijskie Montecito było domem dla Meghan i Harry'ego. Zajmowali rezydencję wycenianą na około 65 milionów złotych. W zeszłym miesiącu małżonkowie zupełnie niespodziewanie przenieśli się z dziećmi do brytyjskiego Cotswolds. Wcześniej publicznie zachwalali swoje amerykańskie życie i stanowczo unikali wizyt w Anglii ze względu na rzekome zagrożenie dla ich bezpieczeństwa. Reporterzy „The Sun” skontaktowali się z dawnymi znajomymi pary z sąsiedztwa, a ci wprost nazywają całą sytuację bardzo gwałtowną ucieczką. Niejasne pozostają motywy tak pośpiesznego działania i powody ukrywania planów wyjazdu przed światem i bliskim otoczeniem do samego końca.
Zaskakujące szczegóły dotyczące powrotu słynnego małżeństwa ujawniają teraz mieszkańcy amerykańskiego miasteczka w rozmowach z dziennikarzami „The Sun”. Informatorzy brytyjskiej gazety podkreślają wyraźnie, że Sussxowie spakowali się dosłownie z dnia na dzień i „w ciągu jednej nocy” po prostu wyparowali z okolicy. Penny Bianchi wyjawiła prasie, że lokalna szkoła nie otrzymała absolutnie żadnych informacji o planowanej wyprowadzce, chociaż chodziły tam dzieci książęcej pary. Kobieta jest przekonana, że arystokraci opuścili Stany Zjednoczone w tym samym momencie, w którym ich 7-letni syn został oficjalnie przyjęty do nowej szkoły w Anglii.
Współpracownicy księcia Harry'ego i Meghan Markle odpierają zarzuty o porzuceniu zwierząt w Kalifornii
Osoby blisko współpracujące z Harrym i jego żoną szybko odpowiedziały na zarzuty, tłumacząc brak powiadomienia amerykańskich nauczycieli kwestiami bezpieczeństwa. Archie zdążył już rozpocząć edukację w brytyjskiej szkole przygotowawczej w Cotswolds. Jego siostra Lilibet została natomiast zapisana do młodszych oddziałów tego samego elitarnego zespołu szkół.
A co z rezydencją w Montecito? Imponujący budynek ma 9 przestronnych sypialni i aż 16 łazienek. Obecnie brakuje jakichkolwiek oficjalnych informacji dotyczących ewentualnych planów wystawienia luksusowej amerykańskiej nieruchomości na sprzedaż.
Zaniepokojeni mieszkańcy kalifornijskiej okolicy zwrócili też uwagę dziennikarzy na ozdobne karpie koi, które wciąż pływają w prywatnym stawie należącym do opuszczonej rezydencji. Ten konkretny gatunek zwierząt wodnych potrzebuje nieustannego nadzoru człowieka i systemu oczyszczania wody. Jeden z zaufanych współpracowników książęcego małżeństwa stanowczo zadeklarował na łamach „The Sun”, że Sussexowie przed wylotem zorganizowali opiekę dla swoich ryb.
Znany w regionie pośrednik w obrocie nieruchomościami David Encell skomentował całe zamieszanie i zwrócił uwagę na gigantyczne koszty utrzymania pustej posiadłości w charakterze drugiego domu. Według szacunków tego kalifornijskiego eksperta sprzedaż opuszczonej willi mogłaby przynieść właścicielom 30 milionów funtów zysku.