Spis treści
Pili kawę, gdy spadły bomby. Nagranie z Ukrainy pokazuje sekundy grozy
Krążące po sieci wideo lepiej niż tysiąc słów pokazuje codzienność zwykłych mieszkańców Ukrainy w czasie wojny. Monitoring kawiarni Piccolino Coffee z 11 lipca nagrał moment uderzenia naprowadzanych bomb na miasto Sumy położone niedaleko frontu. Na początku kompletnie nic nie wskazuje na to, że zbliża się zagrożenie. Przed budynkiem kawiarni widać odpoczywających na trawniku i murku mieszkańców, obok przechodzą spacerowicze, ktoś rozmawia przez telefon. Wewnątrz kawiarni goście prowadzą swobodne rozmowy przy kawie i widać, że starając się żyć normalnie mimo wojennej rzeczywistości. Nagle rozlega się dźwięk nadlatującej bomby. Część osób kieruje wzrok w górę. Jedna z kobiet gwałtownie chwyta małą dziewczynkę, obejmuje ją i kładzie się z nią za niewielkim murkiem, zasłaniając dziecko własnym ciałem. Pozostali też rzucają się na ziemię lub uciekają w kierunku budynków. Chwilę później następują dwie potężne eksplozje, a w powietrze wzbijają się pył i deszcz odłamków.
Rosja zrzuciła na Sumy trzy bomby kierowane. Dwie uderzyły w ruchliwą część miasta
Jak widać w dalszej części nagrania, siła wybuchu sprawia, że okienne szyby pękają, obsypując wnętrze kawiarni szkłem. Przerażeni goście zrywają się od stolików i uciekają. Wśród krzyków rozlega się huk kolejnej detonacji. Zgodnie z komunikatami władz w Kijowie, wojska rosyjskie użyły do ataku na Sumy trzech naprowadzanych bomb. Dwie z nich trafiły w gęsto zaludnioną część miejscowości. Jedna eksplodowała w bezpośrednim sąsiedztwie ulicy i przystanku autobusowego, zabijając na miejscu 13-letnią dziewczynkę.
Jak podaje „Kyiv Independent”, tragiczny bilans bombardowania miasta Sumy to 5 ofiar śmiertelnych i aż 32 rannych. Sobotni atak nadszedł zaledwie kilkanaście godzin po zmasowanym ataku Rosji na Ukrainę. Zaledwie siedem dni wcześniej w wyniku rosyjskiego ostrzału centrum miasta zginęły cztery osoby, w tym 5-letnie dziecko.