Rakietka do badmintona zabiła 6-latkę podczas rodzinnych wakacji. Rodzice pozywają producenta

Rodzinny urlop nagle zamienił się w koszmar, gdy niewinna gra w badmintona doprowadziła do niewyobrażalnej tragedii. Podczas zamachu rakieta rozpadła się, a jej metalowa część uderzyła z ogromną siłą w głowę sześcioletniej dziewczynki. Bliscy dziecka walczą teraz w sądzie z producentem sprzętu, który miał wiedzieć o śmiertelnym zagrożeniu.

Drewniana rakietka do badmintona z lotką leży na zielonej trawie. O tragedii podczas wakacji przeczytasz na Eska.
Autor: Magnific/ Freepik.com

Tragedia podczas rodzinnych wakacji. Sześcioletnia dziewczynka zginęła przez rakietę do badmintona

Podczas rodzinnego urlopu w domku letniskowym w Limerick w stanie Maine w czerwcu 2024 roku doszło do niewyobrażalnego wypadku. Sześcioletnia Lucy Morgan z New Jersey zmarła w wyniku obrażeń, jakich doznała podczas niewinnej zabawy w badmintona. O szczegółach tej wstrząsającej sprawy poinformował amerykański serwis WCVB.

Dziewczynka siedziała na uboczu i przyglądała się grze swojego dziesięcioletniego brata. W pewnym momencie chłopiec zamachnął się rakietą, by odbić lotkę. W trakcie uderzenia aluminiowy trzonek nagle oddzielił się od drewnianej rączki i z ogromną siłą uderzył siedzącą obok Lucy, przebijając jej głowę.

Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Ranna sześciolatka została przetransportowana helikopterem do Maine Medical Center w Portland. Choć lekarzom udało się przywrócić jej funkcje życiowe, dziewczynka doznała katastrofalnego urazu mózgu. Zmarła cztery dni później w szpitalu.

Wadliwy sprzęt i pozew przeciwko producentowi rakiet

Rodzina tragicznie zmarłej dziewczynki postanowiła walczyć o sprawiedliwość na drodze sądowej. Bliscy Lucy złożyli pozew z tytułu bezprawnego spowodowania śmierci przeciwko firmie Franklin Sports, która wyprodukowała zestaw do badmintona. Reprezentujący rodzinę adwokat Charles P. Hehmeyer z kancelarii Berman & Simmons opisał to zdarzenie jako „najgorszy koszmar każdego rodzica”.

W pozwie złożonym w sądzie zarzucono, że dołączona do wyposażenia wynajmowanego domku rakieta była wadliwa. Według dokumentacji prawnej produkt nie posiadał wystarczającej ilości kleju, który zabezpieczałby metalowy trzonek w rączce. To właśnie to niedopatrzenie sprawiło, że podczas zamachu rączka odpadła, a metalowa część zamieniła się w śmiertelnie niebezpieczny pocisk.

Producent miał wiedzieć o zagrożeniu

Pozew zarzuca firmie Franklin Sports z siedzibą w Massachusetts nie tylko błędy produkcyjne, ale również brak odpowiednich ostrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa na produkcie. Co więcej, adwokat rodziny ujawnił, że nie był to pierwszy tak groźny incydent z udziałem sprzętu tej marki. W przeszłości inne dziecko w stanie Nowy Jork straciło oko w niemal identycznych okolicznościach.

Prawnik twierdzi, że przedsiębiorstwo zdecydowało się nie wprowadzać poprawek konstrukcyjnych, które mogłyby zapobiec tragedii. Jego zdaniem wystarczyłoby zastosowanie prostego bolca w rączce, co kosztowałoby zaledwie kilka centów.

Ojciec dziewczynki, Jesse Morgan, który jest pastorem w Green Pond Bible Chapel w Rockaway w stanie New Jersey, opisał dramatyczny wypadek na swoim blogu. We wpisie zatytułowanym „Calamity Strikes” wyjaśnił, że ostry element złamanej rakiety przebił czaszkę Lucy, gdy ta spokojnie siedziała z boku.

Rodzina domaga się teraz odszkodowania i zadośćuczynienia za koszty pogrzebu, straty finansowe, cierpienie psychiczne oraz utratę bliskiej osoby. Jak podkreślił adwokat Charles P. Hehmeyer, celem pozwu jest nie tylko zadośćuczynienie dla rodziny, ale także zmuszenie producenta do zmiany standardów produkcji, aby żadne inne dziecko nie ucierpiało w podobny sposób.

Był pijany i nie miał prawa jazdy. Patryk M. odpowie za śmierć 17-latki.

Rolki