W masakrze w Goliad życie stracili polscy powstańcy. Weterani uczcili 190. rocznicę

2026-04-02 18:20

To jedna z najbardziej tragicznych, a zarazem najmniej znanych kart polskiej historii w USA. Weterani z Nowego Jorku i New Jersey przybyli do Teksasu, by uczcić 190. rocznicę masakry w Goliad, gdzie zginęli polscy bohaterowie walczący o wolność. Członkowie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce odwiedzili przy okazji najstarszą polską osadę na amerykańskim kontynencie, która do dziś urzeka wymowną nazwą.

Uczcili 190. rocznicę masakry w Fort La Bahía

Do Teksasu wyruszyła 22-osobowa delegacja weteranów ze Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP) i Korpusu Pomocniczego Pań przy SWAP w Nowym Jorku (Okręg II). Przewodzili jej komendant Marek Chrościelewski, jego zastępca Piotr Bielecki oraz członkowie Zarządu Okręgu II: Zygmunt Bielski i Teofil Lachowicz. Głównym celem podróży było upamiętnienie 190. rocznicy masakry w Fort La Bahía w Goliad, podczas której zginęli weterani powstania listopadowego z 1830 roku.

Powstańcy po upadku zrywu niepodległościowego trafili do internowania w Austro-Węgrzech, a następnie deportowano ich do Stanów Zjednoczonych. Tam jako ochotnicy włączyli się w walkę o niepodległość Teksasu. W 1836 roku dołączyli do sił pod komendą płk. Jamesa W. Fannina, które działały na południu dzisiejszego stanu. Podczas starć wpadli w ręce meksykańskiego wojska. Wraz z grupą prawie 350 schwytanych żołnierzy teksańskich, ponieśli śmierć przez rozstrzelanie na polecenie gen. Antonio Lópeza de Santa Anny.

Śmierć z rąk oprawców ponieśli m.in. Napoleon Dębicki, Jan Kornicki i Adolf A. Petrussewicz. Z kolei brat tego ostatniego, Franciszek H. Pietrussewicz, poległ kilka dni wcześniej, odnosząc rany w bitwie z Meksykanami pod Coleto Creek. Ciała zamordowanych spoczęły w pobliżu Fort La Bahía, gdzie z czasem wzniesiono pomnik „Fannin Memorial Monument”. Na kamiennej płycie uwieczniono nazwiska wszystkich straconych 27 marca 1836 r. w Goliad, a także tych, którzy polegli 19 marca pod Coleto Creek.

Zaledwie miesiąc po rzezi w Goliad, 21 kwietnia 1836 r., stoczono decydującą bitwę pod San Jacinto, która przesądziła o losach Teksasu. Oddziały dowodzone przez gen. Sama Houstona, liczące 800 żołnierzy, rozbiły 1300-osobową armię gen. Santa Anny. Teksańczycy ruszyli do ataku z okrzykami: „Pamiętamy Alamo! Pamiętamy Goliad!”, a starcie trwało zaledwie 20 minut i zakończyło się schwytaniem meksykańskiego dowódcy. Wśród walczących w tej bitwie był m.in. weteran powstania listopadowego, Feliks Andrzej Wardziński.

Przemówienie dr. Teofila Lachowicza w Goliad

27 marca przy monumencie w Goliad zebrali się weterani SWAP z Okręgu II (NY i NJ), ubrani w organizacyjne mundury, by oddać hołd zabitym żołnierzom. Wydarzenie uświetniło odśpiewanie polskiego hymnu. Całą uroczystość poprowadził dr Teofil Lachowicz, archiwista SWAP i redaktor magazynu „Weteran”.

Przedstawił on dokładny opis ostatnich chwil skazańców, opierając się na dostępnych dokumentach historycznych. Wyjaśnił, że jeńcy, nieświadomi swojego losu, zostali podzieleni na trzy grupy i wyprowadzeni w różnych kierunkach pod eskortą. Przekonano ich, że zostaną odprowadzeni do amerykańskiej granicy i tam uwolnieni. Jednak w trakcie marszu meksykańscy strażnicy otworzyli do nich ogień. W forcie pozostawiono jedynie rannych, w tym ich dowódcę płk. Jamesa W. Fannina oraz służby medyczne. Pułkownik został wyprowadzony na dziedziniec, gdzie oznajmiono mu wyrok śmierci. Przed egzekucją oprawcy posadzili go na krześle, w takiej też pozycji został zastrzelony.

„Pułkownik prosił meksykańskich żołnierzy, żeby jego rzeczy osobiste przekazać rodzinie i żeby nie strzelano mu w twarz. Niestety jego oprawcy nie posłuchali jego prośby i złamali wszelkie obietnice i postanowienia. Później ciała wszystkich rozstrzelanych zostały pozbierane i w miejscu, gdzie jesteśmy, złożone na stos i tutaj zostały spalone. Trzy miesiące później, w czerwcu, Teksańczycy odbili ten teren i niedopalone szczątki ofiar zostały pozbierane i z honorami pochowane w tym miejscu, na którym później postawiony został ten monument”

– zaznaczył dr Lachowicz. Wspomniał również o Francicie Alavez, znanej jako „Anioł z Goliad”. To dzięki jej wstawiennictwu udało się uratować życie 18 jeńców. W grupie ocalałych byli m.in. amerykańscy medycy pomagający rannym Meksykanom oraz nieuzbrojeni ochotnicy. Aby uczcić jej zasługi, w pobliżu Fort La Bahía i monumentu wzniesiono pomnik poświęcony jej pamięci.

Delegacja SWAP i KPP odmówiła modlitwę w intencji zmarłych, złożyła hołd poległym i odśpiewała polski hymn. Przed pomnikiem w Goliad złożono również wieniec z kwiatów w barwach narodowych, do którego przypięto szarfy z nazwiskami Polaków, którzy oddali życie w walce o Teksas. Po oficjalnych uroczystościach weterani zwiedzili Fort La Bahía, poznając jego historię oraz dzieje całego regionu.

Wizyta w Pannie Marii i na teksańskim rodeo

Kolejnym etapem podróży była wizyta w Pannie Marii, najstarszej polskiej osadzie w Stanach Zjednoczonych. W Centrum Polskiego Dziedzictwa delegację przywitała dyrektor placówki, pani Alicja, która przybliżyła historię polskich emigrantów. Zaprezentowano również film dokumentalny opowiadający o losach osadników i ich potomków. Następnie goście zwiedzili lokalne muzeum pod przewodnictwem Joyce Pavelik, która opowiedziała o historii tamtejszej parafii i kościoła, a także zaprezentowała pierwszą polską szkołę w Teksasie. Pobyt zakończył się udziałem we mszy świętej oraz wizytą na cmentarzu, gdzie weterani złożyli kwiaty na mogile ks. Feliksa Zwiardowskiego.

Drugi dzień pobytu w Teksasie objął zwiedzanie misji Alamo oraz historycznej części San Antonio. Następnie uczestnicy udali się do Edny, by wziąć udział w tradycyjnym rodeo, gdzie zostali powitani przez organizatorów: Zbigniewa Zborowskiego oraz Bobbiego Vickery'ego, szeryfa hrabstwa Calhoun. Dla wielu członków wycieczki była to doskonała szansa na zapoznanie się z kulturą i tradycjami teksańskich kowbojów.