Lekarka zapomniała odwieźć wnuczkę do żłobka. 10-miesięczna Scottie zmarła w nagrzanym aucie
Do tej tragedii doszło 13 sierpnia w Madisonville w stanie Kentucky. Jak pisze „New York Post”, 61-letnia lekarka Stacey Fazenbaker zaproponowała, że rano odwiezie swoją 10-miesięczną wnuczkę Scottie do żłobka. Rodzicom dziecka nawet nie przeszło przez myśl, że widzą je ostatni raz. Ale niestety - kobieta zapomniała o dziecku w foteliku z tyłu auta i zamiast do żłobka, pojechała prosto do kliniki Owensboro Health Multicare, gdzie pracowała.
Dramat wyszedł na jaw dopiero około godz. 16. Ojciec Scottie przyjechał odebrać córkę ze żłobka. Wtedy dowiedział się, że dziewczynki tego dnia w ogóle tam nie przywieziono. Rodzina szybko ustaliła, że dziecko może znajdować się w samochodzie babci.
Tego dnia temperatura na zewnątrz dochodziła do około 35 stopni Celsjusza, w aucie było około 46 stopni
Stacey Fazenbaker razem ze współpracownikami wybiegła z kliniki. Dziewczynka nadal była w aucie. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy próbowali ją ratować. Było jednak za późno. Tego dnia temperatura na zewnątrz dochodziła do około 35 stopni Celsjusza. Według lokalnych mediów wewnątrz samochodu mogło być około 46 stopni. Scottie spędziła tam około ośmiu godzin.
Policja nadal bada okoliczności tragedii. Babcia dziecka została przebadana pod kątem alkoholu i narkotyków. Śledczy nie spodziewają się jednak pozytywnych wyników. Na razie kobiecie nie postawiono zarzutów, ale policja nie wyklucza, że sprawa zostanie przedstawiona ławie przysięgłych. Dokładną przyczynę śmierci 10-miesięcznej Scottie ma ustalić sekcja zwłok.