Kolejne linie lotnicze masowo odwołują loty. Pasażerów czeka wyjątkowo trudny sezon wakacyjny

2026-04-09 15:16

Koszty podróży samolotem drastycznie rosną, a przewoźnicy wykreślają trasy z rozkładów. Branża lotnicza mierzy się obecnie z potężnym, ogólnoświatowym kryzysem na rynku paliw. Eksperci biją na alarm, prognozując, że w nadchodzącym sezonie wakacyjnym sytuacja pasażerów może ulec dalszemu pogorszeniu.

Wakacje Polaków zagrożone! Linie lotnicze masowo odwołują loty i podnoszą ceny

i

Autor: Pexels.com

Wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny biletów lotniczych

Za narastający chaos w portach lotniczych odpowiadają drastycznie rosnące koszty paliwa lotniczego. Eskalacja działań zbrojnych między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem skutkowała zamknięciem Cieśniny Ormuz, która jest najważniejszą trasą przesyłu surowców. W efekcie stawki na rynkach europejskich poszybowały do nienotowanych wcześniej wartości. Serwis bbc.com informuje, że zaledwie w ubiegłym tygodniu tona paliwa kosztowała aż 1838 dolarów, podczas gdy przed rozpoczęciem konfliktu wyceniano ją na 831 dolarów. Wydatki na paliwo pochłaniają do 40 procent budżetu operacyjnego przewoźników, przez co linie lotnicze musiały błyskawicznie zareagować na te gigantyczne podwyżki.

Delta Airlines i Air India odwołują loty z powodu kryzysu

Kryzys uderza w firmy lotnicze na wszystkich kontynentach. Przewoźnicy tacy jak Air India, Air New Zealand oraz Delta Airlines dołączyli do grona przedsiębiorstw, które redukują liczbę realizowanych tras i podnoszą ceny biletów.

- Ceny paliwa lotniczego są ponad dwukrotnie wyższe niż zwykle - komentuje rzecznik Air New Zealand.

Analogiczne stanowisko przedstawił Ed Bastian, szef linii Delta. Zaznaczył on, że „istnieje pilna potrzeba rozwiązania problemu wyższych kosztów paliwa i ograniczenia nieopłacalnych lotów”. Skok wydatków jest zatrważający, ponieważ w samym pierwszym kwartale bieżącego roku firma wydała na paliwo o 14 procent więcej niż w analogicznym okresie minionego roku, co dało kwotę 2,7 miliarda dolarów. Komplikacje uderzają też w turystów rezerwujących podróże z przesiadkami w Azji, zmierzających m.in. do Tajlandii czy Indonezji. Część tras jest wycofywana z systemów rezerwacyjnych, co całkowicie uniemożliwia realizację zaplanowanych lotów.

Grono linii lotniczych, które zmuszone były do modyfikacji swoich rozkładów, stale się powiększa. Wśród nich znalazły się:

  • SAS oraz United Airlines
  • Cathay Pacific i Air France-KLM
  • Azjatyccy przewoźnicy tacy jak Korean Air i China Eastern Airlines, którzy wdrożyli procedury zarządzania kryzysowego.

Warto zauważyć, że korporacje zarządzające EasyJet oraz British Airways czasowo wstrzymały się z podnoszeniem cen. Wynika to z faktu, że zabezpieczyły one odpowiednie rezerwy paliwowe po stawkach obowiązujących przed wybuchem wojny.

Szef Ryanaira i analitycy prognozują poważne zakłócenia lotów

Eksperci rynkowi przedstawiają bardzo pesymistyczne wizje dla turystów. Michael O'Leary, stojący na czele linii Ryanair, na antenie Sky News przestrzegł, że przedłużający się konflikt militarny szybko doprowadzi do przerw w dostawach surowców na terytorium Europy.

- Nie spodziewamy się żadnych zakłóceń do początku maja, ale jeśli wojna będzie się przedłużać, istnieje ryzyko zakłóceń w dostawach w Europie w maju i czerwcu - powiedział cytowany przez bbc.com

Zbieżne opinie wygłaszają również pozostali badacze rynku. Mick Strautmann, reprezentujący agencję analityczną Vortexa, ocenił, że obecne realia są na dłuższą metę całkowicie niemożliwe do zaakceptowania przez branżę.

- Biorąc pod uwagę, że globalny eksport paliwa lotniczego jest obecnie najniższy od czterech lat, ten sam poziom popytu na podróże lotnicze prawdopodobnie nie będzie możliwy do utrzymania, jeśli zakłócenia będą się utrzymywać. Oznacza to, że linie lotnicze prawdopodobnie będą musiały jeszcze bardziej podnieść ceny i ograniczyć liczbę lotów

- powiedział ekspert. Znacznie bardziej dobitną diagnozę zaprezentowała June Goh, która pełni funkcję analityczki w Sparta Commodities.

- Podróże w Azji znacznie podrożały, a wiele linii lotniczych dolicza dopłaty paliwowe lub wręcz odwołuje loty. Europa stoi w obliczu nieuchronnych niedoborów paliwa lotniczego. Przygotujcie się

- ostrzega. Warunki na rynku zmieniają się z dnia na dzień, a braki zaopatrzeniowe dają się we znaki konkretnym portom w Europie. Lotnisko zlokalizowane w Brindisi jako pierwsze na terenie Włoch zadeklarowało absolutny brak paliwa. Restrykcje wdrożono ponadto w Wenecji, Mediolanie, Bolonii oraz w kilku kolejnych metropoliach.

Zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Reakcja Emirates i Qatar Airways

Pomimo zadeklarowania dwutygodniowego rozejmu, realia na Bliskim Wschodzie pozostają wyjątkowo skomplikowane. Przestrzeń lotnicza nad Irakiem oraz Bahrajnem została w pewnym stopniu odblokowana, jednak niebo nad Iranem i Kuwejtem nadal pozostaje niedostępne dla maszyn cywilnych. Większość operatorów funkcjonuje na bazie mocno okrojonych siatek połączeń.

  • Emirates: Przewoźnik realizuje znacznie zredukowany plan lotów i sugeruje klientom: „sprawdzać status lotu, nawet po odprawie”.
  • Etihad Airways: Utrzymuje rejsy do 80 miast, co odpowiada zaledwie 65 proc. rozkładu sprzed eskalacji konfliktu.
  • Qatar Airways: Systematycznie przywraca połączenia, jednak wciąż funkcjonuje na poziomie 40 proc. standardowej siatki.
  • Flydubai: Ponownie uruchomiło operacje, jednak wyłącznie w ramach skróconego harmonogramu.
  • British Airways: Brytyjska firma anulowała lwią część lotów skierowanych na Bliski Wschód aż do zakończenia maja. „Stale monitorujemy sytuację i jesteśmy w kontakcie z naszymi klientami, aby zaoferować im szereg opcji” - przekazało biuro prasowe linii.

Szereg innych linii, w tym SalamAir oraz Oman Air, także wstrzymało bądź zredukowało liczbę lotów w tamtym kierunku. Podróżni, którzy zamierzają udać się w te rejony, muszą nieustannie śledzić oficjalne komunikaty i pozostawać w stałym kontakcie z wybranymi liniami.

Problemy na lotniskach uderzą w plany wakacyjne Polaków

Choć zapaść dotyka przede wszystkim terytoriów azjatyckich i bliskowschodnich, jej reperkusje widać globalnie, w tym na Starym Kontynencie. Skokowe wzrosty taryf oraz masowe anulowanie rejsów stanowią realne zagrożenie dla urlopowych planów tysięcy turystów z Polski. Eksperci branżowi zgodnie zakładają, że u progu letniego sezonu turystycznego chaos na lotniskach może tylko przybrać na sile. Aby bezpiecznie dotrzeć do celu, podróżni muszą wykazać się dużą elastycznością i na bieżąco weryfikować ogłoszenia publikowane przez linie lotnicze.