Spis treści
- Służby ratunkowe wkroczyły do lokalu zamieszkiwanego przez bliskich Karola Nawrockiego po fałszywych wezwaniach, co spotkało się z natychmiastową i stanowczą reakcją krewnego polityka.
- Waldemar Nawrocki, który w przeszłości trenował obecnego prezydenta, określił te wydarzenia mianem paranoi i zwrócił uwagę na potężne pokłady nienawiści w polskim społeczeństwie.
- Krewny głowy państwa nie ukrywał w wywiadzie swojego szczerego gniewu, oceniając publicznie bardzo niską kondycję obywateli
Waldemar Nawrocki oburzony inwazją ratowników u krewnych prezydenta
Fałszywe wezwania mundurowych do lokalu zajmowanego przez bliskich głowy państwa niezwykle wstrząsnęły Waldemarem Nawrockim. Były szkoleniowiec bokserski i wujek polityka wciąż nie może uwierzyć w to, jak brutalny finał miała interwencja państwowych organów. Według ustaleń prasy, służby początkowo otrzymały dramatyczne sygnały o wybuchu pożaru i ogromnym zagrożeniu życia przebywających tam dzieci, a następnie odebrano doniesienie o nagłym zatrzymaniu krążenia, co wymusiło siłowe wejście do budynku.
„To jest dziwactwo, jak w kraju mogą się dziać takie rzeczy. Szaleństwo, paranoja. Ja jeszcze jakoś to przetrawiłem, ale moja żona nie może przestać o tym myśleć. Mamy kontakt z mamą Karola… To jest coś niesamowitego, wychodzisz z domu i dzieje się coś takiego” – zadeklarował stanowczo krewny polityka podczas wywiadu udzielonego redakcji „Super Expressu”.
Przeczytaj także: Liga włoska: sensacja w Cremonese. Co przesądziło o ich losie?
Emerytowany sportowiec wyraził współczucie wobec policjantów i strażaków, którzy zmuszeni byli zniszczyć drzwi i wtargnąć do środka, by zrealizować narzucone procedury. Będąc świadomym procedur, doświadczony szkoleniowiec jednocześnie zadał głośne pytanie o to, kto ponosi ostateczną odpowiedzialność za tak inwazyjną operację na terenie prywatnej nieruchomości.
„Przykro mi za tych chłopaków, których wysłano na miejsce. Rozkaz rozkazem, ale kto wydaje takie polecenia? To nie mieści się w głowie” – stwierdził zaniepokojony rozmówca „Super Expressu”. Lokal należy do członka rodziny, a nie do samego Karola Nawrockiego, dlatego nie funkcjonuje tam system zabezpieczeń Służby Ochrony Państwa. „Prezydenta nie chronią, tylko go pilnują” – podsumował ze znaczną dawką goryczy w swoim głosie były pięściarz.
Wujek Karola Nawrockiego ubolewa nad skłóconym polskim społeczeństwem
Brutalny atak na prywatność krewnych polityka jest w opinii jego wujka bezpośrednim dowodem na to, jak potężne i trudne do zatarcia pęknięcia powstały w naszym państwie. Jak szczerze przyznał, to przykre i niebezpieczne doświadczenie wynikało wyłącznie ze złej woli oraz wszechobecnej zawiści, która niestety niczym trucizna wyniszcza codzienne relacje między obywatelami.
„Tak wielka różnica płodzi nienawiść. Różnica między ludźmi normalnymi a nienormalnymi” – ocenił bez najmniejszego owijania w bawełnę stryj urzędującego prezydenta, komentując podziały w narodzie.
Zobacz też: Novak Djoković na French Open. Zaskakujący start i jego droga po kolejny rekord
Na sam koniec emocjonującej dyskusji członek rodziny pokusił się o wyjątkowo bolesną diagnozę dotyczącą całej mentalności naszego kraju. Mężczyzna nie ukrywał swojego rozczarowania faktem, że ludzie zupełnie nie potrafią się zjednoczyć, a negatywne nastawienie nieustannie przesłania im zdrowy rozsądek i szacunek do drugiego człowieka.
„My, Polacy, jesteśmy dziwnym narodem, nie umiemy docenić. Polacy wybrali. Kogo nie spotykam, to każdy mi mówi, że głosował na Karola” – spuentował swoje rozważania i zakończył całą rozmowę z popularnym dziennikiem Waldemar Nawrocki.