- Izraelska armia wykorzystała flotę 100 maszyn bojowych do zrzucenia 250 bomb na irańską stolicę.
- Głównym celem uderzenia stały się siedziby Korpusu Strażników Rewolucji oraz formacji Al-Kuds.
- Minister obrony Izraela przyznał, że harmonogram działań operacyjnych zmieniono przez sytuację wewnętrzną w Iranie.
- Tłem militarnej akcji są trwające od tygodni protesty, w których zginęły tysiące osób.
Zmasowany nalot na Teheran
Komunikat Sił Obronnych Izraela (IDF) nie pozostawia wątpliwości co do skali środowej operacji. 4 marca eskadra 100 samolotów bojowych dokonała precyzyjnego uderzenia na kompleks wojskowy we wschodnim Teheranie, zrzucając łącznie ponad 250 bomb. Celem ataku stało się centrum dowodzenia irańskiego aparatu bezpieczeństwa. Jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu armii:
„Zaatakowane zostały siedziby Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), sił Al-Kuds, które są elitarną jednostką IRGC, dowództwa wywiadu, paramilitarnych sił Basidż, wydziału cybernetycznego, jednostki sił specjalnych irańskiego MSZ oraz jednostki do tzw. tłumienia protestów”
Tego samego dnia kulisy decyzji o nalocie odsłonił izraelski minister obrony, Israel Kac. Podczas odprawy z oficerami wywiadu polityk wyjawił, że pierwotne plany zakładały przeprowadzenie tej akcji dopiero w połowie bieżącego roku. Harmonogram uległ jednak drastycznej zmianie ze względu na dynamikę zdarzeń.
„Jednak powstała potrzeba przyspieszenia wszystkiego na luty z powodu rozwoju sytuacji i okoliczności” w tym wielodniowych protestów antyrządowych w Iranie”
Ofiary śmiertelne zamieszek w Iranie
Agencja PAP przypomina, że fala niepokojów społecznych przetacza się przez Iran od 28 grudnia 2025 roku, obejmując swoim zasięgiem wszystkie prowincje. Punktem zwrotnym był 8 stycznia, kiedy to reżim odciął obywateli od sieci i łączności telefonicznej, rozpoczynając brutalną pacyfikację przy użyciu ostrej amunicji. Według oficjalnych szacunków życie straciło już ponad 3100 osób. Władze w Teheranie utrzymują narrację, że większość zabitych to funkcjonariusze lub cywile uśmierceni przez rzekomych "terrorystów" sterowanych przez Waszyngton i Tel Awiw. Zgoła inny obraz sytuacji przedstawiają zagraniczne organizacje broniące praw człowieka, które oskarżają irańskie służby bezpieczeństwa o celową eksterminację demonstrantów.