Groźby pod adresem USA
Podczas rozmowy Abbas Aragczi został zapytany o ewentualne obawy Teheranu związane z potencjalnym wkroczeniem wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych. W odpowiedzi polityk zapewnił, że siły zbrojne Iranu są w pełni gotowe na konfrontację, a ewentualna inwazja skończyłaby się dla agresorów wielką katastrofą.
„Czekamy na nich. [...] Bo jesteśmy przekonani, że możemy się im przeciwstawić i to byłaby ogromna katastrofa dla nich” - stwierdził.
Minister kategorycznie zaprzeczył również doniesieniom, jakoby Iran zabiegał o rozejm. Odwołał się do historii zeszłorocznego konfliktu, wskazując, że to druga strona miała dążyć do deeskalacji.
„Nie prosiliśmy o zawieszenie broni nawet ostatnim razem. Poprzednim razem to Izrael poprosił o wstrzymanie ognia. Poprosili o bezwarunkowe zawieszenie broni po 12 dniach naszego sprzeciwu wobec ich agresji” - powiedział.
Powrotu do negocjacji nie będzie?
Jeszcze 26 lutego Abbas Aragczi spotkał się w Szwajcarii z bliskimi współpracownikami prezydenta USA - Stevem Witkoffem i Jaredem Kushnerem. Od zeszłego tygodnia kanały dyplomatyczne jednak milczą. Irański polityk podkreślił, że Teheran nie ma pozytywnych doświadczeń w rozmowach z obecną administracją w Waszyngtonie. Głównym zarzutem jest atakowanie celów w Iranie w trakcie trwania negocjacji.
„Faktem jest, że nie mamy żadnego pozytywnego doświadczenia jeśli chodzi o negocjowanie z USA. Zwłaszcza z tą administracją. Negocjowaliśmy dwa razy, w ubiegłym roku i w tym, i zaatakowali nas w środku negocjacji” - powiedział amerykańskiej stacji irański minister.
„Więc nie widzimy powodu, dla którego powinniśmy angażować się jeszcze raz (w rozmowy) z tymi, którzy nie są szczerzy w negocjacjach [...] i którzy nie przystępują do negocjacji w dobrej wierze” - kontynuował Aragczi, oceniając, że w obecnej wojnie nie ma zwycięzców.
Prezydent Donald Trump nie wykluczył scenariusza, w którym amerykańscy żołnierze zostaną wysłani do Iranu, „jeśli będzie to konieczne”. Napięcie militarne utrzymuje się na krytycznym poziomie od soboty, 28 lutego.
Śledź naszą relację na żywo: Trump chce uczestniczyć w wyborze nowego lidera Iranu. Operacja kosztuje USA fortunę