Spis treści
Stan wyjątkowy w siedmiu stanach. Miliony Amerykanów w pułapce
Północno-wschodnia część Stanów Zjednoczonych zmaga się z atakiem zimy, jakiego nie widziano od dziesięcioleci. Władze siedmiu stanów, w tym Nowego Jorku, New Jersey i Pensylwanii, ogłosiły stan wyjątkowy w obliczu żywiołu, który wpłynął na życie codzienne ponad 40 milionów obywateli. Decyzje administracyjne pociągnęły za sobą zamknięcie szkół oraz wstrzymanie transportu publicznego. W wielu miejscach wprowadzono całkowity zakaz przemieszczania się. Ekstremalna pogoda odcięła od świata setki tysięcy gospodarstw domowych.
Rekordowe opady i wiatr o sile huraganu
Pomiary meteorologiczne wskazują na historyczną skalę zjawiska. W Warwick w stanie Rhode Island pokrywa śnieżna osiągnęła grubość 92 cm, a w Providence ponad 83 cm, co stanowi jeden z najwyższych wyników od początku XX wieku. Równie trudna sytuacja panuje w regionie Nowego Jorku, gdzie w Central Parku odnotowano blisko pół metra śniegu. Opadom towarzyszy niszczycielski wiatr, który miejscami drastycznie ograniczał widoczność. W Massachusetts porywy osiągały prędkość do 158 km/h, co odpowiada sile huraganu drugiej kategorii. Lokalni urzędnicy porównują zniszczenia do tych, jakie wywołują cyklony tropikalne.
Paraliż na lotniskach i tysiące domów bez prądu
Skutki nawałnicy są dewastujące dla infrastruktury krytycznej. Z najważniejszych portów lotniczych w regionie, w tym z Bostonu i Newark, odwołano łącznie ponad 2 tysiące rejsów. Najgorsza sytuacja wystąpiła na lotnisku LaGuardia, gdzie skasowano aż 98 proc. zaplanowanych operacji. Służby miejskie Nowego Jorku skierowały do walki z żywiołem 2,6 tysiąca pługów i solarek, jednak drogi w wielu miejscach pozostawały nieprzejezdne, co doprowadziło do setek wypadków. Awariom uległy sieci energetyczne, pozbawiając prądu łącznie około 650 tysięcy odbiorców. Prognozy pogody nie napawają optymizmem, zapowiadając nadejście kolejnych fal opadów w najbliższym czasie.