Wojna na Bliskim Wschodzie. Mieszkaniec Tel Awiwu: trzęsą się mury domu

2026-03-01 14:39

Po sobotnim ataku sił amerykańsko-izraelskich na Teheran, irański reżim odpowiedział zmasowanym ostrzałem rakietowym. W Tel Awiwie niemal bez przerwy rozbrzmiewają syreny alarmowe. Jeden z mieszkańców miasta w rozmowie z mediami opisał przerażającą codzienność, w której huki eksplozji wstrząsają budynkami.

Tel Awiw

i

Autor: Pixabay.com Tel Awiw

W sobotę, 28 lutego, połączone siły Stanów Zjednoczonych oraz Izraela przeprowadziły zbrojne uderzenie na Iran. Głównym celem tej operacji była eliminacja najwyższego przywódcy, ajatollaha Alego Chameneia, a także innych kluczowych przedstawicieli tamtejszej władzy. Śmierć liderów spotkała się z natychmiastową i gwałtowną reakcją Teheranu, który w ramach odwetu wymierzył swoje rakiety w amerykańskie bazy wojskowe w regionie. Prezydent Donald Trump oficjalnie potwierdził rozpoczęcie działań wojennych i wezwał naród irański do buntu przeciwko rządzącym.

Agresja Teheranu nie ograniczyła się jedynie do celów amerykańskich, obejmując zmasowanym ostrzałem terytorium Izraela. Dziennikarze Radia Eska skontaktowali się z Janem Kirschenbaumem, który przebywa obecnie w Tel Awiwie. Z jego relacji wynika, że miasto jest sparaliżowane strachem, a mieszkańcy zmuszeni są do nieustannego szukania schronienia przed nadlatującymi pociskami.

„Jest bardzo dużo alarmów. Ja przed chwilą wróciłem już po raz szósty czy siódmy ze schronu i ostatni wybuch był taki, że trzęsły mi się szyby i mury domu” – opowiada Jan Kirschenbaum w rozmowie z reporterem.

Mężczyzna podkreśla, że normalne funkcjonowanie w takich warunkach jest niemal niemożliwe. Chociaż punkty pierwszej potrzeby, takie jak apteki czy sklepy spożywcze, pozostają otwarte, to ulice świecą pustkami. Większość obywateli nie ryzykuje wyjścia do pracy, skupiając się na bezpieczeństwie własnym i swoich rodzin.

„Ludzie starają się trzymać blisko schronu” – dodaje rozmówca Radia Eska.

Wymiana ognia przynosi tragiczne żniwo wśród ludności cywilnej, co potwierdzają doniesienia z niedzieli. Irańskie pociski uderzyły w Bet Szemesz, miasto położone w centralnej części Izraela. Lokalne służby ratunkowe, na które powołuje się portal Times of Israel, przekazały dramatyczny bilans tego ataku. W wyniku eksplozji rakiet zginęło co najmniej sześć osób, a dwadzieścia trzy zostały ranne. Stan dwóch poszkodowanych lekarze określają jako ciężki.

Wojna na Bliskim Wschodzie. USA i Izrael zaatakował Iran