Dramatyczny pożar w Crans-Montana. Wśród rannych jest Polak

2026-01-02 16:11

W pożarze, który wybuchł w sylwestrową noc w kurorcie narciarskim Crans-Montana, według danych policji zginęło około 40 osób, a ponad 100 zostało rannych, wiele z nich ciężko. Jak poinformowała tamtejsza policja, wśród osób poszkodowanych w tragicznym zdarzeniu jest Polak.

pożar

i

Autor: EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT/ PAP

Polak wśród rannych w pożarze w Crans-Montana

- Zidentyfikowano 113 ze 119 osób rannych w pożarze w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, wśród nich jest jeden obywatel Polski - poinformował w piątek komendant policji kantonu Valais Frederic Gisler. Wśród 113 zidentyfikowanych jest 71 obywateli Szwajcarii, 14 Francuzów, 11 Włochów, czterech Serbów, Bośniak, Polak, Portugalczyk, Belg i Luksemburczyk - przekazał.

Władze potwierdziły dotychczas 40 ofiar śmiertelnych. Prokuratorka Beatrice Pilloud, prowadząca śledztwo w sprawie pożaru, podkreśliła, że wszystkie podane do tej pory liczby dotyczące zmarłych i rannych nie są ostateczne.

Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował natomiast PAP, że resort ma wstępne potwierdzenie o jednym rannym Polaku i oczekuje na kolejne szczegóły.

Tragiczny pożar w szwajcarskim kurorcie

Na konferencji prasowej w mieście Sion w pobliżu Crans-Montany szef władz kantonu Valais Mathias Reynard zapowiedział, że ok. 50 osób rannych będzie leczonych poza granicami Szwajcarii. - Około 50 rannych zostało przetransportowanych lub zostanie przetransportowanych do specjalistycznych ośrodków leczenia oparzeń w krajach, które zaoferowały pomoc - powiedział. Jak dodał, liczbę ofiar śmiertelnych nadal szacuje się na 40. 

Najnowsze informacje przekazała też prowadząca śledztwo w sprawie pożaru prokuratorka kantonalna Beatrice Pilloud. Poinformowała, że przesłuchano już dwójkę właścicieli baru. - Rozważane są wszystkie możliwości, żadna nie jest pomijana. Wszystko wskazuje jednak na to, że pożar wybuchł od ogni bengalskich, przymocowanych do butelek z szampanem i trzymanych zbyt blisko sufitu. Od tego momentu wszystko zaczęło się palić, nastąpił bardzo gwałtowny i rozległy pożar - powiedziała.

Pilloud zapowiedziała, że kolejny etap śledztwa obejmie takie aspekty, jak ocena, czy bar spełniał przepisy bezpieczeństwa pożarowego, wcześniejsze remonty lokalu, dostępność odpowiednich systemów gaśniczych oraz ustalenie, czy drzwi wyjściowe spełniały normy. Podkreśliła, że wszystkie podane do tej pory liczby dotyczące zmarłych i rannych nie są ostateczne. Przekazała też, że nikomu nie postawiono na razie zarzutów w tej sprawie. - Śledztwo będzie nadal koncentrować się na pracach prowadzonych w barze, zezwoleniach na prowadzenie lokalu, środkach bezpieczeństwa, liczbie osób obecnych na miejscu oraz drogach ewakuacyjnych - wyjaśniła.

Szef kantonalnych służb ratunkowych Fredy-Michel Roten omówił środki wdrożone w czwartek po tragedii. - Ranni zostali poddani wstępnej ocenie w zależności od [...] ich stanu. Następnie zostali przewiezieni do szpitali - przekazał. Dodał, że "część pacjentów zaintubowano i wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej". Do akcji ratunkowej zmobilizowano 40 karetek pogotowia, 13 śmigłowców i dwa ciężkie pojazdy ratunkowe. Od czwartku na miejscu pracuje 150 ratowników, lekarzy i psychologów medycyny ratunkowej.

Wcześniej w piątek premier Donald Tusk poinformował, że Polska jest gotowa do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej poszkodowanym w pożarze. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka powiedziała, że zaoferowano m.in. miejsca w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. - Polska zaoferowała 14 miejsc dla poszkodowanych w pożarze w szpitalu w Siemianowicach Śląskich. To cztery miejsca na OIOM-ie i 10 dla pacjentów lżej poszkodowanych - powiedziała. W pomoc zaangażowany jest też Państwowy Instytut Medyczny MSWiA.

Krakowscy policjanci uratowali kobiety z pożaru
Drogowskazy
Pali się! Straż pożarna okiem kobiety. DROGOWSKAZY