„Chcę dać im ostatnią szansę przed dekapitacją” – zakomunikował amerykański przywódca podczas spotkania z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym. Gospodarz Białego Domu przekonywał, że Waszyngton prowadzi obecnie dialog z Teheranem, który miał rzekomo sam zainicjować te polityczne konsultacje. Władze irańskie zaprzeczyły tym doniesieniom.
Trump nawiązał również do potężnej operacji militarnej, z której niespodziewanie zrezygnował podczas minionego weekendu. „Bardzo trudno jest zrobić to, co mamy zaplanowane, nadal jest to w planach. Zobaczymy, co się wydarzy, ale to naprawdę bardzo trudna decyzja” – oświadczył Donald Trump.
Prezydent USA podkreślił, że zbrojna ofensywa o takim rozmachu wymierzona w obce państwo stanowiłaby nadzwyczaj poważną decyzję polityczną. „Przeprowadzenie ataku na taką skalę przeciwko jakiemuś krajowi to ogromny krok. Wolałbym tego nie robić” – wyjaśnił w rozmowie z mediami. „Jeśli mam szansę ocalić życie wielu ludzi, chcę z niej skorzystać. Nie jestem pod żadną presją czasu” – doprecyzował prezydent USA. Jednocześnie wyraził opinię, że ogólny przebieg trwającego konfliktu „przebiega bardzo, bardzo dobrze”.
Amerykańscy dziennikarze zwracają uwagę na powtarzający się schemat w bezpośrednich działaniach administracji Białego Domu. Według wyliczeń opublikowanych w poniedziałek przez stację CNN, gospodarz Gabinetu Owalnego zapowiadał skuteczne akcje zbrojne przeciwko Teheranowi już minimum pięciokrotnie, by ostatecznie w każdym z tych przypadków w ostatniej chwili odwoływać wydane dyspozycje bojowe.
Zbrojna konfrontacja Stanów Zjednoczonych oraz Izraela z Iranem rozpoczęła się 28 lutego. Kilka miesięcy później, 17 czerwca, Amerykanie i Irańczycy zawarli wstępny pakt rozejmowy, który miał pełnić funkcję solidnego fundamentu do wypracowania trwałego pokoju. Dalsze negocjacje utknęły jednak w impasie, obie strony zarzucały sobie łamanie wstępnej umowy i na początku lipca wróciły do niemal codziennych wzajemnych ataków.