Spis treści
Trump oskarża Chiny o ingerencję w wybory w USA. System wyborczy w USA nie jest bezpieczny?
Podczas nowego wystąpienia Donald Trump zarzucił Chinom próby manipulowania procesem wyborczym w USA w 2020 roku. Amerykański przywódca zapowiedział ujawnienie materiałów wywiadowczych, które według niego demaskują słabości systemu zabezpieczeń. Prezydent stwierdził, że dokumenty te potwierdzają „największe w historii naruszenie bezpieczeństwa danych wyborczych” przeprowadzone przez Pekin. Zasugerował też, że pozyskano nielegalnie dane należące do 220 milionów obywateli. Trump uznał, że służby miały świadomość tego incydentu już cztery lata temu, jednak celowo zataiły ten fakt przed społeczeństwem.
– Amerykańskie agencje wywiadowcze odkryły, że dane dziesiątek milionów wyborców w 18 stanach zostały kupione, skradzione lub zhakowane przez Chiny. Ci, którzy powinni byli podnieść alarm, utrzymywali te informacje w tajemnicy i ich nie ujawnili –
Mimo wszystko nie ma dowodów na to, że wynik wyborów został wykreowany przez Chiny
Reuters zaznacza jednak, że odtajnione dokumenty wywiadowcze nie dowodzą, by działania Pekinu miały wpływ na ostateczny rezultat wyborów z 2020 roku, w których Trump poniósł porażkę z Joe Bidenem. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z 2021 roku, strona chińska rozważała podjęcie prób manipulacji, ale ostatecznie zrezygnowała z tego planu. Raporty wskazują, że choć gromadzono informacje o wyborcach i ich nastrojach, to zebrane dane miały charakter jawny i nie posłużyły do fałszerstw wyborczych.
Według prezydenta USA, zagrożenie dla infrastruktury wyborczej nie płynie tylko z Chin. Zasugerował, że podobne możliwości ataku posiadają między innymi Rosja, Iran oraz Korea Północna.
Trump proponuje rozwiązania. Takie wymogi mają spełnić wyborcy
Podczas przemówienia prezydent nalegał również na wprowadzenie ustawy Save America Act. Proponowane przepisy zakładają między innymi konieczność weryfikacji obywatelstwa podczas rejestracji oraz wymóg prezentacji dokumentu tożsamości ze zdjęciem przy urnie. Jak stwierdził Trump, nadchodzące głosowanie jest niezwykle istotne i musi przebiec w pełni transparentnie. Wezwał obywateli do wywierania nacisku na kongresmenów, by ci jak najszybciej przegłosowali ustawę. Skrytykował też stacje telewizyjne NBC oraz ABC za odmowę transmisji jego orędzia, zarzucając im spisek i sugerując cofnięcie licencji na nadawanie, podkreślając jednocześnie znaczenie rzetelności medialnej.
Chiny stanowczo odrzucają oskarżenia Trumpa
Jeszcze przed wygłoszeniem orędzia do sprawy odniosła się przedstawicielka chińskiej ambasady. Liu Chang kategorycznie zaprzeczyła twierdzeniom prezydenta USA. W swoim stanowisku podkreśliła, że jej kraj nigdy nie mieszał się i nie ma zamiaru ingerować w amerykański proces wyborczy.