Tragedia podczas rodzinnych wakacji. 4-latek zastrzelił 2-letniego kuzyna bronią zostawioną w aucie
Jeden kilkulatek zastrzelił drugiego, bo dorośli zostawili broń w aucie! Do tragedii doszło w niedzielę w miejscowości Kissimmee na Florydzie w USA. Jak poinformowało biuro szeryfa hrabstwa Osceola cytowane przez WFTV, czteroletni chłopiec przypadkowo zastrzelił swojego dwuletniego kuzyna. Dzieci znalazły się same w samochodzie, w którym leżał niezabezpieczony pistolet. Na miejsce wezwano policję i ratowników. Funkcjonariusze znaleźli dwuletniego Braydena Tennysona z raną postrzałową. Chłopiec został przewieziony do szpitala, jednak lekarzom nie udało się uratować jego życia. Jak przekazał szeryf Chris Blackmon, broń należała do matki chłopca. Pistolet nie był schowany ani zabezpieczony.
"Dziecko bierze ją do ręki, naciska spust i nie da się już cofnąć tego, co się wydarzyło"
– Broń dosłownie leżała na widoku. Była łatwa do chwycenia. Dziecko bierze ją do ręki, naciska spust i nie da się już cofnąć tego, co się wydarzyło. To nie jest gra komputerowa – powiedział szeryf podczas konferencji prasowej. Według śledczych obaj chłopcy byli sami w samochodzie. Czterolatek znalazł pistolet i oddał strzał, trafiłając młodszego kuzyna. Rodzina przyjechała na Florydę z miejscowości Louisville w stanie Georgia na wakacyjny wyjazd. Zatrzymała się w wynajętym domu. W chwili tragedii dorośli byli już poza samochodem i mieli wejść do budynku. Nagle usłyszeli huk dochodzący z wnętrza auta. Brayden miał skończyć trzy lata zaledwie dwa dni później.
Śledztwo w sprawie nadal trwa. Policja bada wszystkie okoliczności zdarzenia i sprawdza, w jaki sposób broń znalazła się w samochodzie oraz dlaczego była pozostawiona bez żadnego zabezpieczenia. Szeryf poinformował, że bardzo prawdopodobne jest postawienie zarzutów osobom odpowiedzialnym za pozostawienie broni w miejscu dostępnym dla dzieci. Prokuratura na razie nie ujawnia szczegółów, tłumacząc, że postępowanie jest w toku.