Niebo nad Wenezuelą zrobiło się czerwone. Ludzie mocno się wystraszyli, ale zjawisko da się wyjaśnić racjonalnie
Mieszkańcy Caracas z niedowierzaniem patrzyli we wtorkowy wieczór w niebo. Nad stolicą Wenezueli pojawiła się intensywna czerwona i pomarańczowa poświata. Nagrania szybko obiegły media społecznościowe, a część ludzi uznała zjawisko za zły znak po katastrofalnym trzęsieniu ziemi sprzed kilku dni. W sieci pojawiły się komentarze o „znaku apokalipsy", "zbliżającym się Jezusie" czy „krwawym niebie”. Tymczasem spektakularne zjawisko ma naukowe wyjaśnienie. Czerwone niebo nad Wenezuelą to efekt rozpraszania światła słonecznego w atmosferze (tzw. rozpraszanie Rayleigha) połączony z obecnością pyłu znad Sahary. Drobinki pyłu działają jak naturalny filtr – rozpraszają krótsze fale światła, a do obserwatorów docierają głównie barwy czerwone i pomarańczowe. W krajach hiszpańskojęzycznych taki efekt bywa nazywany „candilazo”. Mimo to wielu mieszkańców i internautów łączy niezwykły widok z tragedią, która dotknęła kraj.
ZOBACZ TEŻ: 3-latek uratowany z gruzów 6 dni po trzęsieniu ziemi! Cud w Wenezueli
W zeszłą środę Wenezuelę nawiedziły dwa bardzo silne trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,2 i 7,5
W zeszłą środę Wenezuelę nawiedziły dwa bardzo silne trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,2 i 7,5. Była to jedna z najtragiczniejszych katastrof w historii Ameryki Łacińskiej. Według najnowszych danych potwierdzono śmierć co najmniej 2295 osób, ponad 11 tys. zostało rannych. Dziesiątki tysięcy ludzi nadal uznaje się za zaginionych. W wielu miejscach akcje ratunkowe trwają bez przerwy. Największe zniszczenia odnotowano w mieście La Guaira, położonym na północ od Caracas. Całe osiedla mieszkaniowe zostały zrównane z ziemią. Poważne uszkodzenia powstały także w samej stolicy.