Chwile grozy w samolocie do Maroka. Eksplozja telefonu wymusiła ewakuację

2026-02-24 22:43

Poważne zamieszanie na lotnisku Marsylia-Prowansja. We wtorek (24 lutego) pasażerowie rejsu linii Ryanair musieli w trybie natychmiastowym opuścić pokład maszyny. Przyczyną interwencji służb był wybuch baterii w telefonie jednego z podróżnych.

Panika na pokładzie Ryanair. Ewakuacja na lotnisku

i

Autor: Pexels.com

Do niebezpiecznej sytuacji doszło we wtorek, 24 lutego, na terenie portu lotniczego w Marsylii. Pasażerowie samolotu Ryanair o numerze FR6011, którzy mieli udać się w podróż do marokańskiego Nadoru, przeżyli chwile strachu jeszcze przed startem. Jak informuje serwis „Cpasdeslol”, gdy maszyna znajdowała się na płycie lotniska, nastąpiła eksplozja telefonu komórkowego należącego do jednego z pasażerów. Zdarzenie to wymusiło natychmiastową decyzję o ewakuacji wszystkich osób znajdujących się na pokładzie.

Przedstawiciele lotniska w Marsylii w rozmowie ze stacją CNEWS potwierdzili przebieg wydarzeń. Podczas wchodzenia pasażerów na pokład doszło do zadymienia, którego źródłem była przegrzana bateria w urządzeniu mobilnym. Załoga zareagowała profesjonalnie i wdrożyła standardowe procedury bezpieczeństwa. Incydent wpłynął na harmonogram lotów - maszyna, która planowo miała wystartować o godzinie 11:30, opuściła Francję dopiero o 13:30.

Mimo że takie sytuacje zdarzają się rzadko, eksperci dostrzegają niepokojący trend. Baterie litowo-jonowe, powszechnie stosowane w smartfonach i powerbankach, niosą ze sobą ryzyko przegrzania i samozapłonu. To sprawia, że agencje bezpieczeństwa oraz linie lotnicze coraz wnikliwiej kontrolują przewóz tego typu elektroniki.

Skalę problemu obrazują dane przytaczane przez serwis fly4free.pl.

„Tylko w 2024 roku Federalna Agencja Lotnictwa (FAA) odnotowała 89 zweryfikowanych incydentów z bateriami litowymi na pokładach. W 2025 roku było ich jeszcze więcej” - czytamy na portalu.

Linie lotnicze zaostrzają przepisy

Reagując na rosnące zagrożenie, wielu przewoźników decyduje się na wprowadzenie bardziej restrykcyjnych zasad dotyczących urządzeń zasilanych ogniwami litowo-jonowymi. Przykładem takich działań jest Lufthansa, która niedawno zaktualizowała swój regulamin. Niemiecki przewoźnik wprowadził ścisłe limity dotyczące przewozu powerbanków.

Nowe wytyczne pozwalają pasażerowi na posiadanie maksymalnie dwóch powerbanków, przy czym pojemność żadnego z nich nie może przekraczać 100 Wh. Co istotne, w trakcie lotu obowiązuje bezwzględny zakaz używania tych akcesoriów oraz ładowania nimi innych sprzętów. Jedynym odstępstwem od tej reguły są urządzenia medyczne. Choć większość linii lotniczych nadal zezwala na transport powerbanków w bagażu podręcznym, zakaz ich aktywnego wykorzystywania na pokładzie staje się powszechnym standardem, mającym na celu eliminację ryzyka pożarowego.