Spis treści
Niemieckie służby kończą akcję. Humbak utknął w okolicach Wismaru
Po trwającej ponad tydzień batalii o uratowanie humbaka, służby za naszą zachodnią granicą skapitulowały. Till Backhaus, pełniący funkcję ministra środowiska landu Meklemburgia-Pomorze Przednie, przekazał informację o zaprzestaniu działań ratowniczych. Zapewnił jednocześnie, że wykorzystano wszystkie dostępne środki pomocy. Morski ssak, nazwany Timmy, jest unieruchomiony na mielźnie nieopodal miejscowości Wismar. Specjaliści przewidują najgorszy scenariusz, zapowiadając rychłą śmierć zwierzęcia. Kondycja humbaka bardzo się pogorszyła, a na jego ciele widoczne są rozległe uszkodzenia skóry. Wynika to w dużej mierze z małego zasolenia bałtyckich wód, które całkowicie różnią się od naturalnego, oceanicznego środowiska humbaków. Brakuje tu dla nich odpowiedniego pożywienia i wystarczającej głębokości wody. Wcześniej strażacy nieustannie polewali grzbiet wieloryba wodą, aby zminimalizować jego cierpienie i uchronić go przed całkowitym wyschnięciem.
Próba uwolnienia wieloryba blisko wyspy Poel. Zwierzę całkowicie opadło z sił
W ostatnich dniach marca pojawiła się iskierka nadziei na szczęśliwy finał tej historii. Dzięki wykopaniu specjalnego kanału ratunkowego, ssak zdołał zsunąć się z mielizny i wypłynąć na nieco głębsze wody. Niestety, wkrótce potem ogromne zwierzę ponownie ugrzęzło w zatoczce w rejonie wyspy Poel. Od tamtej pory perspektywy na uratowanie Timmiego spadały z każdą upływającą dobą. Całkowicie wycieńczony humbak stracił zdolność poruszania się, a kolejne interwencje ratowników okazywały się bezskuteczne. Dramat rozgrywający się na wybrzeżu przyciągnął uwagę całych Niemiec. Morze Bałtyckie to śmiertelna pułapka dla tak potężnych stworzeń. Choć wieloryby coraz częściej tu zaglądają, to niski poziom wody czy mała ilość pokarmu to dla nich ogromne niebezpieczeństwo.